Karolina Nowalska

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

Prawo cytatu

Karolina Nowalska05 stycznia 20196 komentarzy

Na prawo cytatu powołuje się najczęściej ten, któremu zarzuca się naruszenie praw autorskich. Żeby mieć w zanadrzu mocne kontrargumenty niezbędna jest wiedza wykraczająca poza poziom podstawowy. 

Dzisiaj wejdziemy na wyższy level.

Prawo cytatu

Czym jest prawo cytatu?

Prawo cytatu to jedno z podstawowych ograniczeń praw autorskich na rzecz dozwolonego użytku.

Z drugiej strony jest to uprawnienie, po które chętnie sięgają twórcy działając w słusznym przekonaniu, że działalność twórcza nie może odbywać się w próżni i wymaga korzystania z osiągnięć innych.

Czytaj dalej >>>

Prawy Profil w Radiu Olsztyn #2

Karolina Nowalska04 stycznia 2019Komentarze (0)

Dzisiaj ponownie, ale tym razem na żywo, miałam przyjemność wystąpić na antenie Radia Olsztyn. Tematem audycji Bliższe spotkania prowadzonej przez Krzysztofa Kaszubskiego i Izabelę Malewską był:

„Blog – pomysł na biznes czy hobby? O tym opowiadają blogerzy z Warmii i Mazur”. 

Było mi niezmiernie miło i za spotkanie bardzo dziękuję prowadzącym 🙂

A zainteresowanym podrzucam link do artykułu, w którym znajdują się nagrania z dzisiejszej audycji.

P.S. Przepraszam wrażliwych za głupie zdjęcie 🙂

Podsumowanie roku na blogu

Karolina Nowalska25 grudnia 20182 komentarze

Zbliża się Nowy Rok, a to oznacza, że pierwszy pełny rok kalendarzowy prowadzenia bloga za mną, więc lepszej okazji do podsumowania nie znajdę 🙂 

Statystyki bloga potwierdzają to, co na szczęście wiem: najbardziej pracowity i twórczy u mnie okres to zdecydowanie JESIEŃ. To widać w statystykach odwiedzin, chociaż i tak średnia ilość wpisów na miesiąc wynosi dwa – w porywach cztery. Nie za dużo, prawda? Wynika to z tego, że od początku istnienia bloga jestem wierna zasadzie, że piszę tylko wtedy, kiedy mam na to faktyczną ochotę 🙂

Były w ciągu tego roku jednak aż dwa miesiące, kiedy po blogu hulały jedynie kule uschniętych krzaków i trochę zbłąkanych dusz, a był to czas, kiedy na świecie pojawiła się moja córka. Przyniosła nieopisaną radość w naszej rodzinie i spustoszenie w moim życiu zawodowym 🙂 Ta stagnacja trwała jednak na tyle krótko, że bez większych problemów udało mi się wrócić na właściwy, jeszcze bardziej intensywny tor pracy.

To, co mnie cieszy i mobilizuje to fakt, że przybyło w ciągu tego roku ponad 700 obserwujących. To dla mnie bardzo satysfakcjonujący wynik.

Co się działo na blogu w 2018 roku?

Najpopularniejszymi wpisami minionego roku były:

  1. Printscreen to nie cytat,
  2. Okładka Vogue Polska w kontekście prawa autorskiego,
  3. RODO w fotografii,
  4. 5 tys. zł. zadośćuczynienia dla fotografa za niesłuszne zatrzymanie,
  5. Prawo panoramy.

W związku z tym, że blog rozwija się, pojawiło się też i kilka nowych pomysłów i planów na nadchodzący rok:

  1. powstanie kolejny blog, nad którego tematyką jeszcze się waham, ponieważ oba zagadnienia bardzo mnie interesują. Waham się między prawem autorskim w muzyce oraz najciekawszymi sporami o prawa autorskie. Jeśli nie zdecyduję się sama, to na pewno poproszę o Waszą pomoc na fp bloga,
  2. skończę jedną szkołę, a zacznę drugą – żeby być jeszcze mądrzejszą 🙂
  3. dzień przed wigilią rozpoczęłam bardzo ważny dla mnie projekt, którego finał przewiduje właśnie na przyszły rok.

Jest jeszcze kilka spraw, które mam w planach, ale nie mogę o nich publicznie opowiedzieć (ciiii…. konkurencja nie śpi 🙂 )

Na sam koniec, żeby poczuć się jakbym stała na scenie i odbierała nagrodę „Blog Roku 2018”, chciałabym komuś podziękować.

Z motywu przewodniego jego firmy bije do nas hasło „web.lex zmienia świat”. Jednak to nie firma to robi, a on. On zmienia świat. Zmienił mój, zmienił wielu prawnikom, zmienił pewnie paru tysiącom osób, o których nawet nie wie, bo nie miały odwagi lub okazji mu tego powiedzieć.

Przeczytałam jego książkę Pamiętnik Adwokata 2 lata temu. Zaprosiłam go do znajomych na LinkedIn, on do mnie napisał i tak zaczęła się nasza znajomość. Rozmawialiśmy o blogu. Powiedział, że nazwa i temat są świetne i że muszę zrealizować ten pomysł. Można powiedzieć, że otrzymałam takiego bardzo miłego kopa do działania 🙂 Pomyślisz: „a tam, gość jej makaron na uszy nawinął i nic w tym wyjątkowego”. Ale to nie tak. To nie jest jeden z tych wyszkolonych marketingowców, którzy owiną Cię wokół palca, nim zdążysz powiedzieć „dziękuję, nie potrzebuję”. To jest szczery, życzliwy i pomocny facet, który wie co robi i jest w tym doskonały.

Oprócz tego, że miał znakomity wpływ na mój rozwój zawodowy to również i sam jego styl bycia wywarł na mnie pewien wpływ. On zawsze się uśmiecha, zawsze jest cool, zawsze wita się serdecznie i z radością. Pokazał mi, że nie ma co tłumić w sobie tych ponadprzeciętnie pozytywnych emocji tylko dlatego, że tyle szarości wokół nas. Uśmiechajmy się, witajmy się nawet z przesadzonym entuzjazmem i bądźmy dla siebie życzliwi!

Rafał, po prostu dzięki wielkie! 

Kończąc, pozdrawiam Was wszystkich wyjątkowo serdecznie i w nadchodzącym roku życzę Wam sukcesów zawodowych, wytrwałości w dążeniu do celu, radości, zdrowia i spełnienia najśmielszych marzeń!

Karolina 

Umowa o dzieło a faktyczny twórca

Karolina Nowalska12 grudnia 2018Komentarze (0)

Sąd Apelacyjny w Warszawie przypomniał o jednej z podstawowych kwestii w odniesieniu do praw autorskich, na którą i ja przy okazji chciałabym zwrócić Twoją uwagę. Tylko faktyczny twórca może dochodzić roszczeń o naruszenie praw autorskich, a nie ten wskazany w umowie jako jej strona. Niby oczywiste, ale jak się okazało – niekoniecznie, a przecież ustalenie kto ma prawo dochodzenia roszczeń ma znaczenie fundamentalne. Na koniec natomiast – fantastyczna opinia biegłego, które rozgrzeje Twoje emocje 😉

Stan faktyczny przedstawiał się następująco:

Powódka (strona umowy o dzieło) skierowała do sądu pozew przeciwko pewnej spółce (druga strona umowy), w którym domagała się ponad 92.000 zł tytułem odszkodowania oraz zadośćuczynienia za naruszenie praw autorskich do zdjęć.

Spółka zamówiła u doświadczonego fotografa serię zdjęć produktów (ciast), które miały zostać użyte w ulotkach i plakatach reklamowych. Wynagrodzenie zostało ustalone w wysokości 400 zł za wykorzystanie jednego zdjęcia. Następnie odbyło się kilka sesji, podczas których obecna była również partnerka fotografa. Pomagała przy sesji np. poprzez przytrzymywanie jakiegoś przedmiotu, aby nie odbijał się od światła.

Całą aranżacją natomiast zajmowała się osoba z ramienia spółki tj. przywoziła do studia fotograficznego bazy ciast i składniki do dekoracji. Na miejscu przybierała ciasta, aranżowała poprzez ustawienie na różnych talerzykach, dodawanie rekwizytów itd. Zrobiono wiele ujęć tej samej kompozycji, zmieniając oświetlenie, zbliżenie, perspektywę a niekiedy całą aranżację.

Problem pojawił się, gdy fotograf nie chciał podpisać rachunku za wykonaną usługę tłumacząc, że ma do zapłacenia zaległe alimenty i generalnie „siedzi na nim komornik”. Poprosił wówczas panią prezes spółki, aby umowa została sporządzona na jego partnerkę. Ta zgodziła się i umowa została podpisana z partnerką fotografa, która również złożyła podpis na wystawionym rachunku.

Później odbyło się jeszcze kilka sesji fotograficznych, podczas których zdjęcia wykonywał fotograf, ale honorarium otrzymywała formalnie jego partnerka. Łącznie sesji było pięć, z których fotograf przekazał spółce 186 sztuk zdjęć. Następnie na dłuższy czas wyjechał, a wkrótce po tym spółka zaczęła wykorzystywać 13 zdjęć nie objętych umową, za które nie rozliczyła się.

Niedługo potem partnerka fotografa udała się do prezes spółki wnosząc o podpisanie odpowiedniej umowy na te zdjęcia, jednak doszło do niemiłej wymiany zdań i w konsekwencji panie podpisały umowę na tylko jedno zdjęcie. Później partnerka fotografa jeszcze próbowała porozumieć się z prezes spółki, lecz ta nie życzyła już sobie dalszego kontaktu.

Od słowa do słowa – pismo z żądaniem zawarcia umowy, wezwanie do zapłaty, pozew do sądu…

Przesłuchano szereg świadków, powołano biegłego i powództwo oddalono. Apelację również.

Ciekawych jest jednak kilka aspektów. 

Po pierwsze, sąd wskazał, że

„roszczenia z art. 78 ust. 1 art. 79 ust. 1  przysługują wyłącznie twórcy fotografii, a więc warunkiem koniecznym dla skutecznego dochodzenia tych roszczeń jest udowodnienie przez osobę żądającą ochrony prawnej, że jest ona twórcą konkretnego dzieła. Przy czym w niniejszej sprawie nie znajdzie zastosowania art. 8 ust. 2 powołanej ustawy, zgodnie z którym domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu. Dane powódki nie zostały bowiem nigdzie uwidocznione. Z samego faktu niekwestionowania przez stronę pozwaną zawarcia z nią dwóch umów nie wynika, że jest ona twórcą spornych zdjęć.”

Po drugie, sąd stwierdził, że sporne fotografie stanowią w istocie dwa odrębne dzieła. Pierwszym z nich jest artystyczna aranżacja kompozycji ciast, a drugim samo wykonanie zdjęcia tej kompozycji. Twórczej działalności fotografa sąd dopatrzył się w oświetleniu, decyzji co będzie na pierwszym planie, wyboru kąta ustawienia, ostrości, perspektywy oraz samego planu zdjęcia. Zdaniem sądu nie zachodziła tutaj sytuacja opisywana przeze mnie w tym wpisie >> tj. taka, w której odmówiono przyznania statusu współtwórcy osobie wykonującej jedynie czynności techniczne obsługi sprzętu fotograficznego.

Najbardziej jednak interesujące są dla mnie konkluzje biegłego powołanego w sprawie. Sporządzona przez niego opinia nie miała w zasadzie żadnego znaczenia dla rozstrzygnięcia, ponieważ sąd uznał, że powództwo podlegało oddaleniu co do zasady (co oznacza, że uprawnienie, z którego wywodziło się roszczenie w ogóle danej osobie nie przysługiwało), ale i tak warto jest wzmiankowania. Otóż ten biegły, zajął się ustaleniem wynagrodzenia należnego dla fotografa. Stwierdził, że nie szkodzi, że strony najpierw ustnie, a następnie pisemnie ustaliły wynagrodzenie w kwocie 400 zł za jedno zdjęcie, bowiem według biegłego wynagrodzenie to powinno wynosić 200 zł. Dlaczego? A to dlatego, że wkład fotografa w te zdjęcia wynosił około połowy, bo to inna osoba była autorem fotografowanych kompozycji, a poza tym wedle jego wiedzy na takim poziomie jest obecnie stawka rynkowa za tego typu zdjęcia.

Wnosiłabym zastrzeżenia do tej opinii jak złoto. Dlatego m.in., że wysokość odszkodowania ustala się na podstawie wynagrodzenia, które otrzymałby autor gdyby podmiot, który naruszył jego prawa majątkowe zawarł z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia, a nie na podstawie stawek rynkowych (i to potwierdzał już nie jeden sąd). Poza tym niejasne jest kryterium, według którego biegły ocenił, że wkład fotografa w efekt finalny zdjęcia wynosi połowę. I tak właściwie, skoro sąd stwierdza, że jedno zdjęcie to dwa dzieła (aranżacja i fotografia per se) to dlaczego za jedno z tych dzieł wynagrodzenie dla twórcy ma wynosić połowę?

Ciekawe, że zaczęłam pisać o tym wyroku, bo chciałam zwrócić Twoją uwagę na faktycznego twórcę fotografii, a czytając uzasadnienie znalazłam taki kwiatuszek 😀 W moich sprawach o naruszenie praw autorskich póki co obyło się bez biegłych, ale pojawiali się w innych i wierz mi, że czasami polemika z ich opiniami jest super trudna. Dzieje się tak dlatego, że niektóre sądy uznają treść opinii biegłego za prawdę objawioną, z którą nie można się nie zgodzić. I zaczyna się cała zabawa – zastrzeżenia do opinii, wniosek o złożenie ustnej opinii uzupełniającej (czyli przesłuchanie biegłego na rozprawie), wniosek o innego biegłego… Cóż, ja staram się zawierać ugody – krócej, taniej i mniej nerwowo. Chociaż być może z tym „krócej” trochę się zagalopowałam, bo w jednej ze spraw składałam pozew w imieniu fotografa w czerwcu tamtego roku, a dopiero wczoraj otrzymałam telefon od przemiłej (bez ironii) pani mediator… No nic, wkrótce opiszę jedną ze spraw, którą udało mi się zakończyć, bo na tę z postępowaniem mediacyjnym w tle nie liczę zbyt szybko 🙂

Pozdrawiam!

Zdaję sobie sprawę, że pierwszym kołem ratunkowym, którego chwyta się niemal każdy stający przed zagwozdką prawną jest Internet. I jest to jak najbardziej w porządku, jeśli znamy pewne merytorycznie źródła. Wszak mnóstwo jest informacji wprowadzających w błąd lub wywołujących jeszcze większą konsternację czytelnika. A kto może polecić dobry blog prawniczy jak nie prawnik? 🙂 Dzisiaj chciałabym więc wskazać Ci kilka blogów o tematyce prawniczej, które mogą Ciebie zainteresować, a do których ja sama zaglądam i mam co do nich pewność, że merytorycznie są na najwyższym poziomie. 

  1. Pierwszy z nich to bardzo dobry blog o opodatkowaniu działalności kulturalnej Kulturalnie o podatkach. Prowadzony jest przez doradcę podatkowego z MVP Tax Wojtka Pietrasiewicza. Z jednej z naszych rozmów powstał wpis Podatki w pracy fotografa. Z czystym sumieniem polecam tego bloga, sama nieraz tam zaglądałam, kiedy mój tok rozumowania odbijał się od dna pustym echem 🙂
  2. Kolejnym jest blog Przepis na gastronomię prowadzony przez adwokata Martę Kosecką. Marta ma swobodny język, łatwość w przekazywaniu informacji i z jej bloga dowiesz się na prawdę wiele na temat prowadzenia działalności gastronomicznej, ale i nie tylko. Marta również napisała kilka uwag na temat tego słynnego już chyba pisma z urzędu skarbowego w Rypinie, które wzbudziło falę oburzenia nie tylko wśród fotografów ale też wśród wszystkich innych zaangażowanych w organizację wesel. A jeśli Twój talent artysty ujawnia się również w kuchni to może zainteresować Cię wpis o domowej cukierni 🙂
  3. Nierzadko pojawiasz się także w trudnej roli wierzyciela, który jedyne czego chce to odzyskać swoje. Być może już wiesz, że bywa to trudne, a na pewno możliwości dochodzenia swoich roszczeń jest wiele. Są te łatwiejsze, krótsze i tańsze, ale należy spełnić kilka przesłanek, aby móc z nich korzystać. Nie wiesz o czym mówię? Zajrzyj na bloga Po stronie wierzyciela prowadzonego przez radcę prawnego Leszka Blocha. Nie dość, że wiedza Leszka na ten temat jest rozległa to dodatkowo jest on tak przemiłym facetem, że współpraca z nim (a mieliśmy okazję) to sama przyjemność 🙂
  4. Interesującym miejscem w odmętach Internetu jest również blog Naruszenie dóbr osobistych i zniesławienie prowadzony przez adwokata Agnieszkę Wernik. Agnieszka porusza tam tematy niekiedy związane i z Twoją działalnością, więc warto tam zajrzeć. To czym mi osobiście ujmuje autorka tego bloga jest fakt, że na bieżąco opisuje wszystkie warte odnotowania newsy (chapeau bas, bo mi zawsze coś umyka…:/) Znajdziesz tam więc ciekawą „rozkminkę” prawną na temat sprawy Jurka Owsiaka vs Pawłowicz czy sformułowania „zdradzieckich mord”. A tu link do absolutnego hituwyrok przyznający zadośćuczynienie dla pary młodej od fotografa za naruszenie ich prawa do godnego przeżywania wesela 🙂 

Tyle na dziś! Proszę odnotuj powyższe 🙂 Mam nadzieję, że informacje z tych blogów będą dla Ciebie źródłem fachowej wiedzy. 

Pozdrowienia!