Karolina Nowalska

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

W jednym z poprzednich wpisów omawiałam, kiedy fotografia może być rozpatrywana w kategoriach utworu, a co za tym idzie – kiedy podlega ona ochronie prawnoautorskiej. W dzisiejszym wpisie chciałabym pokrótce (ponieważ spędzam urlop na pięknym Podlasiu) omówić dwie z kategorii utworów, a odnoszące się stricte do fotografii. Są to dzieła zależne i inspirowane. Poznanie granicy między tymi kategoriami jest niezbędne do wykonywania fotografii bez obaw naruszenia praw autorskich przysługujących innemu twórcy.

Na wstępie od razu zaznaczę, że po części teoretycznej skupię się na kilku przykładach, także jeśli w trakcie czytania stwierdzisz, że nadal nie czujesz różnicy, dotrwaj do końca. Na pocieszenie również powiem Ci, że nie tylko Ty możesz mieć z tym problem, ponieważ wyznaczenie tej granicy jest niekiedy bardzo trudne, co uwidacznia się w niejednolitym orzecznictwie polskim i międzynarodowym. 

Czym jest dzieło inspirowane? 

Dziełem inspirowanym jest utwór, który powstał ze względu na inne dzieło, jednak nie przejmuje z niego elementów chronionych prawem autorskim, wobec czego eksploatacja tego utworu nie wkracza w niczyje osobiste ani majątkowe prawa autorskie. A jakie są to elementy? Pomocnym w ich określeniu może być orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. I CR 104/72), w którym stwierdzono, że za kryterium rozgraniczające dzieła inspirowane od zależnych należy uznać twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego w taki sposób, aby o dziele powstałym decydowały już jego własne, indywidualne elementy. Utwór ten powinien posiadać cechy twórczości samodzielnej, a przejęty może zostać jedynie wątek utworu cudzego.

Najważniejszą cechą utworu inspirowanego jest jego samoistność tzn. że może on przejąć np. styl czy pomysł z innego dzieła i nie będzie to opracowanie, ale oryginalny utwór.

Co istotne, na stworzenie dzieła inspirowanego nie jest wymagana zgoda autora dzieła, z którego czerpiemy inspirację – i to niezależnie od tego, czy majątkowe prawa autorskie do niego istnieją czy już wygasły. Co za tym idzie, nie trzeba również na egzemplarzach powstałego utworu inspirowanego oznaczać twórców ani tytułów utworów, z których czerpano.

Jakie wobec tego cechy ma utwór zależny? 

W utworze zależnym muszą być rozpoznawalne wątki cudzej twórczości. Utwór powstały niejako na bazie innego jest to utwór zależny, z tym że wystarczającym jest aby rozpoznawalny był chociażby fragment, nie cała kompozycja. Zatem wykonując kolaż, w którym jednym z elementów jest cudze zdjęcie albo kolorując zdjęcia pierwotnie wykonane w technice czarno – białej tworzymy dzieło zależne. Co istotne – tak samo jak przy utworze, wkład własny w stworzenie takiej fotografii zależnej również musi być twórczy. 

Ochrona prawnoautorska tak powstałej fotografii nie różni się w zasadzie od ochrony dzieła pierwotnego – również przysługują Tobie jako twórcy prawa majątkowe i osobiste, a także występują w stosunku do takiego zdjęcia ograniczenia wynikające z przepisów o dozwolonym użytku. Co ciekawe, ochrona prawnoautorska dzieła zależnego powstanie bez względu na to, czy jej twórca uzyskał zgodę autora dzieła macierzystego.

Pamiętaj jednak, że jeśli przywłaszczysz sobie autorstwo do całego utworu, możesz narazić się na zarzut plagiatu. 

Różnica?

Zasadniczą różnicą pomiędzy tymi kategoriami utworów jest konieczność uzyskania zgody twórcy dzieła macierzystego (oczywiście o ile prawa autorskiego do niego nie wygasły) jeśli chcesz powstałą w ten sposób fotografią rozporządzać i korzystać z niej. Jest to zgoda konieczna – w przeciwnym wypadku dojdzie do naruszenia praw autorskich. Zazwyczaj dochodzi do uregulowania tej kwestii w drodze umowy.

Oczywiście, jeśli interesują Cię definicje legalne takie odnajdziesz w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a jest to art. 2 tej ustawy, który brzmi następująco:

„1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.

4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.”

Ok, mamy za sobą teorię, teraz przyjrzyjmy się przykładom fotografii inspirowanych i zależnych. 

Ryszard Markiewicz w książce „Zabawy z prawem autorskim” w sposób dosłownie obrazowy tłumaczy m.in. różnicę między utworami inspirowanymi a zależnymi. Jest to jedna z nielicznych książek prawniczych z „obrazkami”, czyta się ją przyjemne, więc jeśli chcesz zgłębiać tajemnice prawa autorskiego dotyczącego fotografii (poświęcony jest temu obszerny rozdział) to zachęcam do sięgnięcia po tę książkę albo do śledzenia mojego bloga 🙂 

Ale ad rem. I tak np. :

  1. zachodząca relacja pomiędzy obrazem Pabla Picassa Les Demoiselles d’Avignon, obrazem Roberta Colesscotta Les Demoiselles d’Alabama oraz fotografią autorstwa Jaimie Warren’a Autoportret to inspiracja w czystej postaci.
  2. fotografie przedstawiające biznesmena stojącego na krawędzi drapacza chmur (sprawa Kaplan v. Stock Market Photo Agency) to inspiracja, a głównym argumentem jest – idea, pomysł są poza ochroną.
  3. okładka płyty Beatlesów Abbey Road oraz reklama wzorów Kinder Aggugini dla sklepów Macy to inspiracja, dlatego że doszło do wykorzystania jedynie nietwórczych elementów okładki.
  4. słynne orzeczenie sądu angielskiego w sprawie Temple Island v. New English dotyczące czerwonego autobusu. Tutaj sąd stwierdził, że doszło do naruszenia praw autorskich i jest to orzeczenie kontrowersyjne, ponieważ zmierza ku temu, że ochronie podlega również pomysł. 
  5. grafika Thierry’ego Guetta w stosunku do fotografii przedstawiającej Jimiego Hendrixa autorstwa Jima Marshalla jest utworem zależnym. Z fotografii przejęto zarysy postaci i ich układ, gesty oraz mimikę, a zmieniono tło, cieniowanie i kolorystykę. 

Zdaję sobie sprawę, że powyższe przykłady powinny być zobrazowane, jednakże musiałabym zamieścić w tym wpisie co najmniej 12 fotografii, a mam bardzo słaby zasięg 🙁 A poza tym ocierałabym się już o prawo cytatu, które omówię w kolejnych wpisach:)

Odsyłam zatem ciekawskich do wyszukiwarki, bądź zapoznania się ze wspomnianymi sprawami, które podlinkuję od razu po powrocie z urlopu.

Tak na marginesie, szkoda, że polskie sądy w sprawach o naruszenie praw autorskich dotyczących fotografii w uzasadnieniach wyroków nie zamieszczają spornych zdjęć, co jest powszechne np. w Stanach Zjednoczonych. Znacznie ubarwiłoby to zapoznawanie się z obszernymi uzasadnieniami, nie sądzisz? 

Pozdrawiam Cię z pięknego Podlasia 🙂

 

Czy ktoś z Was prowadzi bloga? Pamiętacie swoje początki? Ja jestem na takim właśnie etapie i póki co towarzyszy mi związany z tym niegasnący entuzjazm. 

Z mojego bardzo krótkiego podsumowania bloga wynika, że najpopularniejszym wpisem jest ten o współautorstwie, na drugim miejscu jest zakładka „o mnie”, co właściwie nie dziwi, bo z reguły lubimy wiedzieć, z kim mamy do czynienia, a na trzecim miejscu jest wpis omawiający korzystny dla fotografa wyrok zasądzający bardzo przyzwoitą kwotę zadośćuczynienia i odszkodowania.

Już w ciągu tych niespełna trzech tygodni życia bloga zostałam kilka razy miło zaskoczona. Pierwszy raz, gdy zauważyłam, że pojawili się pierwsi subskrybenci, za co bardzo dziękuję. Drugi raz, gdy mojego bloga poleciła na jednej z facebookowych grup zupełnie nieznana mi osoba, która jak się w późniejszej rozmowie okazało też jest prawniczką – blogerką i w tym miejscu ją serdecznie pozdrawiam. A trzeci raz gdy pod wpisami pojawiły się pierwsze komentarze, za co również dziękuję.

To zerkanie co jakiś czas na rosnący słupek wejść na stronę to naprawdę bardzo fajne uczucie, chociaż trochę przypomina mi się wtedy mój przyjaciel, który lubił sobie popatrzeć jak „lecą kilobajty” gdy ściągał coś z internetu 🙂 Tak czy inaczej, już po tak krótkim czasie wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Będę pisać, bo lubię to robić i znalazła się chociaż garstka osób, które chcą to czytać 🙂 Pozdrawiam!

Sąd Apelacyjny w Łodzi stanął murem za fotografką, której zdjęcia bez żadnej zgody wykorzystała pewna gazeta. Fotografka wygrała wszystko. W dobie powszechnego wykorzystywania zdjęć bez zgody autorów to jeden z najważniejszych wyroków, jakie zapadły w ostatnim czasie w Polsce.

Stan faktyczny przedstawiał się następująco: pewna gazeta rozpowszechniła w swoim wydaniu internetowym oraz drukowanym artystyczne zdjęcie Ryszarda Kapuścińskiego, autorstwa pewnej fotografki. Gazeta jednak nie oznaczyła ani autora zdjęcia, ani źródła. W dobie Internetu szybko odnalazła się jednak autorka dzieła i wniosła sprawę o ochronę praw autorskich, którą wygrała.

Sąd przy tym pogroził gazecie palcem, bo nie dość, że wytknął brak profesjonalizmu to jeszcze zasądził na rzecz artystki całkiem przyzwoitą kwotę zadośćuczynienia oraz odszkodowania, o czym dalej.

Sąd wskazał na wynikające z art. 8 ust. 2 prawa autorskiego domniemanie, że

„twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu”.

Egzemplarzem zatem jest nie tylko fizyczna kopia utworu, lecz również ta udostępniona publicznie w postaci elektronicznej. Domniemanie autorstwa artystki wynikało zatem z podanego przez nią adresu jej strony internetowej, na której prezentowała swoje fotografie oraz zamieszczała informacje o prawach autorskich oraz cenniku za udzielenie licencji.

Nie miało natomiast znaczenia to, w jaki sposób dokonujący naruszenia wszedł w posiadanie utworu, ani to, że utwór krążył po Internecie, a jego właścicielka nie przeciwdziała publicznej eksploatacji swojego dzieła. Dokonywanie przez kogoś innego naruszeń nie może stanowić usprawiedliwienia dla naruszeń dokonanych przez gazetę.

Poza tym, trzeba pamiętać o obowiązkach ciążących na wydawcy. Na mocy art. 38 ust. 1 w zw. z art. 12 ust. 1 pkt.1 ustawy Prawo prasowe jest on zobowiązany do zachowania szczególnej staranności przy opracowywaniu materiałów prasowych. Gazeta nie mogąc ustalić czy i komu przysługują prawa autorskie do fotografii, powinna zrezygnować z jej publikacji, a nie zakładać, że „jakoś to będzie”. Tym bardziej, że ustalenie tych praw nie było specjalnie trudne. Takie zachowanie dało podstawy do przyjęcia, że wydawca naruszył osobiste i majątkowe prawa autorskie artystki.

Przejdźmy teraz do wyceny szkody i krzywdy, jaką poniosła fotograf. Dochodziła ona zarówno zadośćuczynienia (rekompensata krzywdy niemajątkowej), jak i odszkodowania (rekompensata szkody majątkowej). Oba te roszczenia zostały przez sąd uznane, a sąd odwoławczy nawet dorzucił kilka groszy więcej.

Przy wyliczeniu – po pierwsze, uwzględniono pole eksploatacji, a to było szerokie. Zdjęcie wykorzystane w Internecie mogło mieć nieograniczony krąg odbiorców. Po drugie, bez wpływu na wysokość roszczeń była okoliczność, że gazeta po wezwaniu do zaprzestania naruszania praw autorskich usunęła zdjęcie (jakiejś specjalnej łaski bowiem przy tym nie robiła).

Trzeba mieć świadomość, że jeżeli ktoś nie ujawnia naszego autorstwa dzieła, a następnie je rozpowszechnia, to z całą pewnością można uznać, że jako autorzy zostajemy skrzywdzeni. Za zerwanie tej szczególnej więzi autora z dziełem należy się mu zadośćuczynienie, które co do zasady ma pełnić dwie, bardzo ważne funkcje. Pierwsza – kompensacyjna, czyli ma stanowić ekwiwalent poniesionej szkody niemajątkowej oraz stanowić dla nas odczuwalną wartość ekonomiczną (ale nie wygórowaną). Druga – prewencyjna, co oznacza, że wysokość zasądzonego zadośćuczynienia nie może być dla osoby odpowiedzialnej tylko symboliczna, czyli po prostu zbyt niska, dlatego że ma ona za zadanie zapobiec dokonywaniu podobnych naruszeń dóbr osobistych przez wydawcę w przyszłości. Sąd przyjął tutaj, że kwota 6.000 zł będzie spełniała obie te funkcje.

Przechodząc zaś do odszkodowania, sąd odwoławczy poruszył bardzo ciekawą kwestię. Sąd I instancji ustalając wysokość należnego fotograf odszkodowania z tytułu naruszenia jej autorskich praw majątkowych odwołał się do cennika stawek minimalnych honorariów autorskich z Tabeli Wynagrodzeń Związku Polskich Artystów Fotografików oraz treści art. 108 ust. 3 i 109 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przepisy te zostały uchylone z dniem 21 października 2010 roku i obecnie materię te reguluje przepis art. 110.16 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którym

„stawki określone w zatwierdzonych tabelach wynagrodzeń stosuje się w umowach, których stroną jest organizacja zbiorowego zarządzania, z tym że postanowienia umowne określające wynagrodzenie mniej korzystne dla twórców oraz uprawnionych z tytułu praw pokrewnych, niż wynikałoby to z zatwierdzonych tabel wynagrodzeń, są nieważne, a ich miejsce zajmują odpowiednie postanowienia tych tabel.”

Co to oznacza? Sąd nie powinien zastosować stawki minimalnego honorarium autorskiego z Tabeli Wynagrodzeń Polskich Artystów Fotografików, a wysokość odszkodowania powinien ustalić na podstawie wynagrodzenia, które otrzymałaby autorka, gdyby osoba, która naruszyła jej prawa majątkowe, zawarła z nią umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia. Ponadto, sąd wskazał, że podane w Tabeli Wynagrodzeń Związku Polskich Artystów Fotografików stawki wynagrodzenia nie wyznaczają wysokości honorarium za konkretne dzieło fotograficzne, skoro o honorarium tym decydują walory artystyczne utworu, charakter publikacji, w której utwór zostanie zamieszczony, dorobek artystyczny autora zdjęć oraz inne indywidualne okoliczności. W konsekwencji, sąd odwoławczy podwyższył kwotę odszkodowania z 600 zł na 4.600 zł, ustalając ją na podstawie przedstawionych przez artystkę umów dokumentujących osiągane przez nią honoraria, cennika z jej strony internetowej, ale również na podstawie walorów artystycznych dzieła oraz znaczącego dorobku artystycznego fotografki.

Sąd słusznie wskazał, że o cenie i wartości fotografii decyduje nie tylko osoba lub przedmiot na niej przedstawiony, ale przede wszystkim osoba fotografa i wartość artystyczna dzieła.

Prawo do „ojcostwa” utworu oraz powiązane z nim prawo oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem są to najistotniejsze prawa osobiste, jakie zostały przyznane twórcy. Gdy zostaną one naruszone, bez wątpienia artysta powinien dochodzić swoich racji przed sądem.

Dodatkowo, oprócz żądania zaprzestania naruszeń oraz zadośćuczynienia i odszkodowania, może również domagać się oficjalnych przeprosin na łamach gazety, która bezprawnie wykorzystała fotografię jego autorstwa.

Powyższy artykuł mojego autorstwa został opublikowany na Muzyka i Prawo.

Jakie są granice współtwórstwa w fotografii? Czy osoba, która tylko naciska migawkę w aparacie z przygotowanymi przez Ciebie ustawieniami jest współtwórcą tego zdjęcia?

Oczywiście w pierwszej kolejności należy wyjść od definicji współtwórcy, którą znajdziesz w art. 9 Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a brzmi ona następująco:

„1. Współtwórcom przysługuje prawo autorskie wspólnie. Domniemywa się, że wielkości udziałów są równe. Każdy ze współtwórców może żądać określenia wielkości udziałów przez sąd, na podstawie wkładów pracy twórczej. 

2. Każdy ze współtwórców może wykonywać prawo autorskie do swojej części utworu mającej samodzielne znaczenie, bez uszczerbku dla praw pozostałych współtwórców. 

3. Do wykonywania prawa autorskiego do całości utworu potrzebna jest zgoda wszystkich współtwórców. W przypadku braku takiej zgody każdy ze współtwórców może żądać rozstrzygnięcia przez sąd, który orzeka uwzględniając interesy wszystkich współtwórców. 

4. Każdy ze współtwórców może dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia prawa autorskiego do całości utworu. Uzyskane świadczenie przypada wszystkim współtwórcom, stosownie do wielkości ich udziałów. 

5. Do autorskich praw majątkowych przysługujących współtwórcom stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego o współwłasności w częściach ułamkowych.”

Jakie są wobec tego przesłanki zaistnienia współtwórstwa?

Co oczywiste, musimy uczestniczyć przy tworzeniu zdjęcia i nie może to być uczestnictwo byle jakie, ale musi być twórcze. Powinno także znaleźć odzwierciedlenie w końcowej postaci zdjęcia. Jak się pewnie domyślasz, podstawowym i najważniejszym elementem jest twórczy wkład.

W świetle interesującej nas problematyki  ważne będzie wspomniane przeze mnie w ostatnim wpisie orzeczenie Sądu Najwyższego, które znajdziesz tu. Sąd stwierdził w nim, że:

„Osoba, która przy tworzeniu obiektu fotograficznego wykonuje tylko czynności techniczne obsługi sprzętu fotograficznego ściśle według wskazówek twórcy, nie jest współtwórcą w rozumieniu art. 9 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.”

Nawet jeśli wspomniane czynności techniczne wymagają wysokiego stopnia wiedzy fachowej i inicjatywy osobistej, to nadal będą one pozostawały jedynie czynnościami technicznymi – pomocniczymi. Wobec czego, już można pokusić się o odpowiedź na postawione na początku pytanie, że naciskający migawkę ustawionym przez nas aparatem współautorem zdjęcia nie będzie.

Takie czynności jak np. opracowanie koncepcji artystycznej dzieła fotograficznego, wybór eksponatów, miejsca, oświetlenia czy decydowanie o parametrach zdjęć, ich wielkości, rodzaju nasycenia, rodzaju papieru – to są z pewnością czynności noszące cechę twórczości.

Na koniec, dodam jeszcze, że oprócz twórczych wkładów wymaga się również, aby pomiędzy twórcami istniało porozumienie o wspólnym dążeniu do stworzenia dzieła. Porozumienie to może wynikać z umowy lub z czynności konkludentnych (dorozumianych).

Do tematu współtwórstwa będę jeszcze wracać, także zachęcam Cię do zaglądania na bloga!

Warmia/foto:Karolina Nowalska

*****

Czy aby zdjęcie było utworem i korzystało z ochrony prawnej musi być zdjęciem „artystycznym”? Niekoniecznie, o czym przekonasz się w dalszej części wpisu.

Wyjdźmy w pierwszej kolejności od definicji utworu, którą znajdziesz w art. 1 ust. 1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a brzmi ona:

„utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.” 

Z tego wynika, że aby utwór był utworem powinien:

  • być rezultatem pracy człowieka,
  • być przejawem jego działalności twórczej,
  • mieć indywidualny charakter.

Fakt, że utwór musi być wynikiem pracy człowieka wydaję się sprawą dość oczywistą. Nie będzie utworem zdjęcie wykonane przez w pełni zautomatyzowaną budkę fotograficzną czy zdjęcie wykonane przez zwierzę, chociaż nie wszyscy są tego samego zdania (sprawa Monkey Selfie).

Dalej mowa jest o elemencie twórczym oraz indywidualnym charakterze. Sąd Najwyższy w jednym z bardzo ciekawych wyroków (do którego będę jeszcze wracać przy okazji zagadnienia współtwórstwa) stwierdził, że w dziedzinie fotografii za twórczość uznaje się:

  • świadomy wybór momentu fotografowania,
  • punkt widzenia,
  • koncepcję obrazu (kadrowanie),
  • oświetlenie,
  • ustalenie głębi, ostrości i perspektywy,
  • zastosowanie efektów specjalnych,
  • zabiegi zmierzające do nadania fotografii określonego charakteru.

Zgodzisz się, że to właśnie te elementy nadają fotografii indywidualne piętno. To od decyzji fotografa zależy wybór kadru, ostrości obrazu czy oświetlenia danego obiektu. Z całej gamy możliwości wpływających na ukształtowanie obrazu to fotograf wybiera te, które on uważa za stosowne, tym samym dokonuje indywidualnego, twórczego wyboru, który przekłada się na ostateczny wynik jego działań, czyli fotografię.

Jeśli twierdzimy, że nasza fotografia to utwór, warto powołać się na kilka spośród tych elementów, ponieważ bazowanie tylko na jednym może być po prostu niewystarczające. Weźmy na ten przykład taki timing. Współczesna technika pozwala na ustawienie aparatu w tryb zdjęć seryjnych i tym sposobem aparat sam wyłapie „odpowiedni” moment. Wówczas powoływanie się tylko na wybór chwili może być nietrafione.

Warto jeszcze wspomnieć, że utwór fotograficzny powstaje z chwilą zapisania zdjęcia na karcie pamięci lub kliszy. Późniejsze obróbki zdjęcia w postaci np. retuszowania mogą prowadzić do powstania kolejnego utworu.

Jakie wobec tego fotografie utworami nie są? 

Elementów mogących kwalifikować fotografię jako utwór jest tyle i są one tak szerokie, że w konsekwencji znacznie łatwiej jest wskazać, jakie fotografie utworami nie są, niż omawiać te, które nimi są.

I tak, waloru twórczości nie można przypisać fotografiom reprodukcyjnym. Istotą reprodukcji fotograficznej jest wierne odwzorowanie fotografowanego obiektu bez jakiejkolwiek ingerencji w jego wewnętrzną charakterystykę, nie można wobec tego mówić tutaj o twórczości, a co najwyżej o odtwórczości, a ta z ochrony prawnej nie korzysta.

Podobnie utworami nie są zdjęcia, które spełniają wyłącznie funkcję rejestracyjną np. zdjęcia z kartotek policyjnych czy rentgenowskie, ponieważ są pozbawione cech twórczości osobistej. To samo tyczy się zdjęć legitymacyjnych i paszportowych, które mają za zadanie dokładne odzwierciedlenie fotografowanej osoby i powinny być sporządzane według przepisów prawa (odkryte ucho itp.)

Nie zawsze jednak zdjęcie portretowe nastawione na dokładne przedstawienie osoby będzie pozbawione cech utworu. Ciekawe stanowisko zajął w kwestii tego typu zdjęć Trybunał Sprawiedliwości UE. W jednym swoich wyroków (znajdziesz go o tu) wskazał, że:

„autor może dokonać swobodnych i twórczych wyborów na kilka sposobów i w różnych momentach jej realizacji. W fazie przygotowawczej autor może dokonać wyboru inscenizacji, pozy osoby fotografowanej lub oświetlenia. Podczas wykonywania fotografii portretowej może dokonać wyboru kadrowania, kąta ujęcia, a także wytworzonej atmosfery. Wreszcie przy wykonywaniu odbitek z kliszy autor może dokonać wyboru spośród istniejących technik wywoływania tej, którą zechce zastosować, a nawet użyć w razie potrzeby oprogramowania informatycznego. Poprzez dokonywanie tych różnych wyborów autor fotografii portretowej jest zatem w stanie odcisnąć na tworzonym dziele swój osobisty charakter”.

Jak widzisz, również fotografia portretowa może być uznana jako utwór.

Czy wystarczy pomysł na zdjęcie?

Mam nadzieję, że wytrwałeś do końca wpisu, bo chciałam wspomnieć o jeszcze jednej istotnej kwestii. Ochroną prawnoautorską jest objęty tylko sposób wyrażania – nie są nią objęte pomysły, idee, odkrycia, metody i zasady działania. Dla zaistnienia ochrony prawnoautorskiej wymagane jest, aby utwór był uzewnętrzniony, to znaczy, aby mogli się z nim zapoznać inni, poza autorem. Wobec czego, jeśli masz dobry pomysł na zdjęcie, nie czekaj, twórz!

Co wynika z powyższych rozważań? Fotografia nie musi być przejawem mistrzowskiego kunsztu jej twórcy, aby mogła zostać utworem w rozumieniu ustawy. Tak na prawdę, utwory fotograficzne możesz znaleźć nawet w swoim rodzinnym albumie…

W kolejnych wpisach będzie mowa o kategoriach utworów, takich jak dzieła inspirowane, zależne czy współautorskie.

Stay tuned!

Jez. Ukiel/foto:Karolina Nowalska

*****