Karolina Sawicka

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Już za tydzień 13 lutego w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni będę prowadziła warsztaty:

Podczas warsztatów będzie można dowiedzieć się m.in.: 

  • jakie są podstawowe zasady prawa autorskiego co do zdjęć,
  • na co zwracać uwagę, gdy chcesz użyć cudzego zdjęcia,
  • kiedy i jak można korzystać ze zdjęć publikowanych na stronach producenta,
  •  czym są znaki towarowe i dlaczego trzeba na nie uważać,
  • jak używać zdjęć cudzych produktów bez narażania się na oskarżenie o nieuczciwą konkurencję lub wprowadzanie klientów w błąd,
  • jakie mogą być konsekwencje, gdy naruszysz czyjeś prawa do zdjęcia lub znaku towarowego,
  • co Ci grozi, jeśli producent uzna, że Twoje publikowanie zdjęć to czyn nieuczciwej konkurencji.

Wstęp jest wolny, ale obowiązuje rejestracja.

Jeśli interesuje Cię to wydarzenie na stronie PPNT Gdynia znajdziesz więcej szczegółów.

Serdecznie zapraszam!

Podcast W drodze do kancelarii

Karolina Sawicka04 lutego 20192 komentarze

W ramach mojej osobistej akcji „nie czai się, pochwal się” z radością informuję, że po raz kolejny miałam przyjemność wystąpić w podcaście. Tym razem jest do podcast W drodze do kancelarii. Jeszcze kilka wystąpień audio i zacznę tolerować swój głos 🙂

Zapraszam do słuchania zarówno tego odcinka jak i wszystkich pozostałych. Wśród gości podcastu znajdziecie znakomitych prawników!

Nagrania możecie posłuchać klikając o tu.

Pozdrowienia z Warszawy, z której wracam z kolejną ugodą i zadowolonym klientem 🙂

Wygraliśmy! odc. 1

Karolina Sawicka30 stycznia 201911 komentarzy

Za każdym każdym razem gdy czytam o wyroku, w którym wygrywa fotograf – cieszę się. Wygląda na to, że staliście się dla mnie tak bliscy, że po prostu Wasze sukcesy w sprawach autorskich robią mi dzień 🙂 Najbardziej jednak potrafi zrobić to wygrana dokonana „tymi oto ręcami” czyli w sprawach, w których to ja reprezentuję fotografa. Dzisiaj opiszę jedną z nich. 

Mój klient nie ma zarejestrowanej działalności gospodarczej, wykonuje zupełnie inny zawód, ale fotografia to jego pasja. Posiada fanpage na Facebooku, na którym publikuje zdjęcia, głównie przedstawiające lokalne krajobrazy. Jedno ze zdjęć zostało wykonane porą wieczorową i przedstawiało hotel, ulicę i latarnię. Właściciel budynku pobrał fotografię na dysk i umieścił ją na fanpage’u oraz stronie internetowej hotelu i na kilku portalach typu booking.com. 

Kiedy mój klient zorientował się, że jego zdjęcie jest wykorzystywane, udał się do pozwanego. Odbyli rozmowę skutkującą chyba jedynie tym, że fotograf stał się wówczas moim klientem.

Argumenty pozwanego

Najbardziej interesujące w tej sprawie są właśnie argumenty pozwanego. Przyznaję, że niektóre z nich są zupełnie absurdalne i nie winiłabym za to strony, ponieważ nie każdy musi znać prawo autorskie, jednak tym razem tak nie jest. Pozwany nie dość, że zachowywał się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy, to był wobec mojego klienta po prostu bezczelny. Na koniec groził mu zniszczeniem. I kid you not.

Po pierwsze, pozwany twierdził, że nazwa jego hotelu jest zastrzeżonym znakiem towarowym, wobec czego nie można tego budynku fotografować. Jeśli czytasz mojego bloga, to już wiesz, co to prawo panoramy i właśnie powołaniem się na to uprawnienie zbiłam argument numer jeden.

Kolejny wytykał brak atrybutu twórczości przedmiotowego zdjęcia. Ba, pozwany stwierdził nawet, że taka fotografia jest możliwa do powtórzenia przez każdą osobę. Słusznie stwierdził sąd, że gdyby tak było, nic nie stało na przeszkodzie, aby pozwany sam takie zdjęcie wykonał. Sąd dokonując oceny twórczości przepytał mojego klienta jak ucznia pod tablicą. Musiał opisać technikę wykonania zdjęcia tj. zastosowany kadr, wybór przesłony, długość czasu naświetlania. Doprawdy, ukłon w stronę pani sędzi. Niezwykle dobre przygotowanie do sprawy. Sąd mógł przecież stwierdzić, że ocena czy zdjęcie jest twórcze czy nie wymaga powołania biegłego. Na szczęście tego nie zrobił. Bo opisywałabym tę sprawę pewnie za rok 🙂

Dalej, co mi osobiście podobało się najbardziej, pozwany twierdził, że efekt końcowy zdjęcia jest wynikiem autorskiego oświetlenia obiektu przez pozwanego. Serio, jeśli zaczniemy uznawać halogen nad drzwiami wejściowymi za utwór, to dokąd zmierza ten świat? 🙂

All about the money

Pewnie chcesz wiedzieć, ile wygrał mój klient.

Jako że udzielał on licencji sporadycznie, często nawet nieodpłatnie, dysponowaliśmy zaledwie dwiema umowami, na podstawie których domagaliśmy się odszkodowania, czyli dwukrotności wynagrodzenia, jakiego żądałby twórca, gdyby zawarto z nim odpowiednią umowę. Ostatecznie sąd zasądził na rzecz mojego klienta kwotę 600 zł tytułem odszkodowania. 

Kwota zadośćuczynienia była przeze mnie określona na 4.000 zł. Sąd jednak zasądził połowę tej kwoty, ponieważ taką stwierdził za adekwatną. Ważenie wysokości zadośćuczynienia zawsze jest trochę strzelaniem na oślep, a szczegółowo te kwestie opisywałam o tu.

W tej sprawie jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. Przed końcem rozprawy złożyłam spis kosztów, który obejmował mój dojazd na rozprawę. Koszt tego dojazdu (według stawek z rozporządzenia) wynosił prawie tyle samo co wynagrodzenie (również z rozporządzenia). Dodatkowo, konieczny był również nocleg. Jako że wydatki pełnomocnika były znaczne, pozwany wyrażając swoje niezadowolenie z tego powodu stwierdził, że mój klient mógł „wziąć” sobie miejscowego prawnika. I tu z kolei ukłon w stronę klienta, który wybór adwokata z drugiego końca Polski uzasadnił tym, że odwiedził kilku miejscowych prawników, ale odmówili oni reprezentacji w tej sprawie tłumacząc się brakiem specjalizacji w prawie autorskim.

Sąd wskazał, że nie ma przeszkód, aby stronę reprezentował prawnik spoza okręgu danego sądu, także jeśli jesteś ze Szczecina czy Katowic – nie ma problemu! Na sprawę przyjadę, a jeśli wygramy, to koszty zwróci nam strona pozwana.

Tyle na dziś! Pozdrawiam z mroźnego i słonecznego Olsztyna!

P.S. Zdjęcie jest mojego autorstwa z jednej z podlaskich tras. Miej litość i nie wytykaj kiepskiego kadru, ponieważ ciężko jest mi na tej trasie zejść z trzech cyfr na liczniku 🙂

P.S. #2 Wpis nazwałam „Wygraliśmy! odc. 1”, dlatego że planuję sukcesywnie opisywać cały sezon przepełniony zwycięstwami mniej lub bardziej spektakularnymi 🙂

 

Cytat w fotografii

Karolina Sawicka05 stycznia 20192 komentarze

Na prawo cytatu powołuje się najczęściej ten, któremu zarzuca się naruszenie praw autorskich. Żeby mieć w zanadrzu mocne kontrargumenty niezbędna jest wiedza wykraczająca poza poziom podstawowy. A taki poziom można było osiągnąć po przeczytaniu mojego poprzedniego wpisu Fotografia jako cytat.

Dzisiaj zgłębię temat wnikliwiej i postaram się dostarczyć Ci silnych argumentów. Uwierz mi, że są to informacje, które warto przyswoić.

Prawo cytatu to jedno z podstawowych ograniczeń praw autorskich na rzecz dozwolonego użytku. Z drugiej jednak strony jest to uprawnienie, po które chętnie sięgają twórcy działając w  słusznym przekonaniu, że działalność twórcza nie może odbywać się w próżni i wymaga korzystania z osiągnięć innych.

Tak jak cytowanie w utworach naukowych i literackich nie powinno przysparzać większych trudności, tak w przypadku cytatu plastycznego, w zakresie którego mieści się fotografia, może być bardziej skomplikowane. 

Przesłanki stosowania

Prawo cytatu, zdefiniowane w art. 29 Pr. aut. pozwala na przytaczanie w utworach stanowiących samoistną całość m.in. utworów fotograficznych w ściśle określonym celu takim jak wyjaśnianie, nauczanie, polemika oraz analiza krytyczna lub naukowa. Możliwy jest również cytat uzasadniony prawami gatunku twórczości. 

Te przesłanki muszą wystąpić łącznie. Dodatkowo, koniecznym jest spełnienie obowiązku oznaczenia imienia oraz nazwiska twórcy,  a także podanie źródła utworu. Wszystkie te warunki niejednokrotnie gubią powołujących się na prawo cytatu.  

Samoistna całość i twórczość

Przede wszystkim utwór, w którym cytujemy sam w sobie musi stanowić samoistną całość i musi być twórczy. Oznacza to,  że cytat powinien pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości, że powstałe własne, niezależne dzieło. Nie będzie więc cytowaniem zwykłe naśladownictwo czy pasożytnicze zapożyczenie (posłużenie się cytatem w celu wykorzystania jego renomy). Bo jeśli brak własnej twórczości to czy istnieje uprawnienie do ograniczania cudzych praw autorskich? 

Rozpowszechnienie

Utwór, który ma posłużyć jako cytat ma być ponadto rozpowszechniony, co jest warunkiem raczej oczywistym, ponieważ fakt, że ktoś znalazł w Internecie zdjęcie oznacza, że pierwotnie ktoś (najczęściej autor) je tam umieścił.

Rozmiar

Znaczenie ma również rozmiar cytowanego utworu. Drobny utwór można przytaczać w całości i niektóre wyroki wskazują, że fotografia może za taki zostać uznana. Większe natomiast utwory powinny pozostawać w takiej proporcji, żeby nie było wątpliwości że mamy do czynienia z nowym dziełem. Jeśli wobec tego magazyn umieszcza na okładce fotografię bez wiedzy i zgody autora i powołuje się następnie na prawo cytatu, należałoby przeprowadzić dowód na to, czy po usunięciu tego zdjęcia z okładki pozostanie na niej coś więcej aniżeli elementy stałe takie jak tytuł, numer itp. Jeśli nie, będzie to przekroczenie prawa do cytatu. 

Oznaczenie autora

Oznaczenie twórcy oraz źródła stanowi conditio sine qua non, czyli warunek konieczny. Co interesujące, dotyczy to także utworów, które zostały opublikowane anonimowo. Twórca ma takie prawo i w żadnym przypadku nie kreuje ono domniemania, że w ten sposób upoważnił on kogokolwiek do przejmowania jego twórczości. Niektórzy, już jako pozwani w procesach o naruszenie praw autorskich, bronią się dość kuriozalnym argumentem, że nieoznaczenie autora było podyktowane chęcią poszanowania jego anonimowości. To myślenie jest błędne. Nawet jeśli chcący skorzystać z danego utworu fotograficznego użył wszelkich możliwych środków i sposobów na ustalenie autora i okazało się to niemożliwe to ewentualnością będzie albo podanie informacji, że cytat pochodzi od anonimowego twórcy albo zwrócenie się do właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, która do czasu ustalenia twórcy może wykonywać jego prawa autorskie. 

W orzecznictwie polskich sądów powszechnych odnalazłam tylko jeden wyrok, krytykowany zresztą przez specjalistów z zakresu prawa autorskiego, w którym sąd stwierdził, że nieoznaczenie autorstwa nie stoi na przeszkodzie użycia danej fotografii w ramach cytatu. Pozostała większość stoi na słusznym stanowisku, że jest to warunek niezbędny. Jeśli już o orzecznictwie mowa, to znaczna część wyroków w sprawach o naruszenie praw autorskich, w których pozwani ratują się prawem cytatu jest na ich niekorzyść. Wynika to w mojej ocenie z nieświadomości, że cytat aby był cytatem musi spełnić łącznie kilka przesłanek, a najczęściej spełnia jedną, dwie.

Cele cytatu

Dalej, są jeszcze cele cytatu: wyjaśnianie, nauczanie, polemika oraz analiza krytyczna lub naukowa. I w tym przypadku wystarczające jest spełnienie jednego z nich.

Powoływanie się na  analizę krytyczną, w szczególności odnośnie fotografii jest w moim odczuciu często nadużywane. Nie może być tak, że wykorzystuje się zdjęcie pod hasłem analizy krytycznej, a następnie dokonuje się tej analizy pobieżnie poprzez dodanie dwóch, trzech zdań komentarza. Była taka sprawa, zakończona wyrokiem, w której bez zgody autora opublikowano fotografie kilku kobiet należących do zespołu cheerleaderek, a zrobiono to pod szyldem analizy krytycznej i oceny ich aktywności. Sam artykuł zaś okraszono tytułem chcącym wywołać tanią sensację. W tym przypadku nie mogło być mowy o spełnieniu jednego z celów cytatu. 

Wyjaśnianie jako jeden z kolejnych celów musi być wyjaśnianiem cudzej lub własnej twórczości. Ponadto, musi pozostawać w związku funkcjonalnym z utworem. W jednym z wyroków sąd uznał, że umieszczenie zdjęcia przedstawiającego wizerunek reżysera przy informacji o jednym z jego filmów jest nie tylko wyjaśnianiem poprzez uwidocznienie jego wizerunku, ale również nauczaniem poprzez rozpowszechnianie ów wizerunku w kraju i za granicą. Profesor Ryszard Markiewicz zauważa jednak (słusznie zresztą), że do nauczania o filmie nie jest potrzebne pokazywanie twarzy reżysera. Wydaje się wobec tego, że rozumowanie sądu w tym przypadku nie było do końca trafne.

Fotografie reporterskie

Powoływanie się na możliwość wykorzystywania fotografii reporterskich również jest stąpaniem po grząskim gruncie. Fotografiami reporterskimi są te, na których jawi się autentyczny obraz uchwyconego na gorąco momentu, który ma ponadto wywyływać zainteresowanie społeczne. Wówczas faktycznie zdjęcia te korzystają z dobrodziejstwa dozwolonego użytku publicznego, w ramach którego mogą być rozpowszechnione w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji. 

Inne formy twórczości

Jest jeszcze pastisz, karykatura czy kolaż. Formy, w których często używane są cytaty plastyczne. Jeśli powstający w ramach tych gatunków utwór jest samodzielny a sens cytowanego utworu na tyle zmieniony by można było uznać, że przedstawia indywidualne spojrzenie autora na problematykę zawartą w utworze cytowanym to jest ok.

Zdjęcia z Facebooka

Jeśli chodzi o printscreeny to wykonanie zrzutu z ekranu, wycięcie zdjęcia i wykorzystanie go na swojej stronie internetowej czy blogu jest takim samym naruszeniem praw autorskich jak pobranie zdjęcia bezpośrednio ze strony autora. Zastosowana technika zrzutu ekranu nie uprawnia do powołania się na prawo cytatu. Poświęciłam temu zagadnieniu osobny wpis Prinstcreen to nie cytat. 

Dozwolonym jest jednak udostępnianie fotografii na takich portalach jak np. Facebook poprzez użycie stworzonego na te potrzeby, jak mniemam, przycisku „udostępnij”. Nie będzie prawidłowym pobranie zdjęcia z czyjegoś profilu do pamięci komputera, a następnie opublikowanie go u siebie. Akurat całkiem niedawno zakończyłam sprawę, w której pozwany stał na stanowisku, że pobranie zdjęcia z fanpage’a mojego klienta – fotografa, a następnie umieszczenie go na wszelkich możliwych stronach reklamujących działalność pozwanego jest w porządku, ponieważ galeria miała ustawienia „publiczne”. Myślę jednak, że 99% fotografów ma te galerie publiczne po to, aby potencjalni klienci mogli zapoznawać się z ich twórczością, a nie po to aby ktokolwiek mógł z niej za darmo korzystać 🙂

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić sprawę cytowania w fotografii na tyle, że czujesz się w tej kwestii pewniej i na podstawie tego wpisu jesteś w stanie przygotować sobie kilka, mocnych argumentów w rozmowie z osobą, która naruszenie Twoich praw autorskich tłumaczy prawem cytatu. 

Pozdrowienia!

 

Sygnatury wspomnianych spraw: 

  • wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 10.06.2016 r., sygn. I Aca 275/16 oraz krytyczny komentarz do niego w R. Markiewicz, Fotografia portretowa i prawo cytatu – na marginesie orzeczenia SA w Krakowie z dnia 10 czerwca 2016 r., w: A. Olejniczak, M. Orlicki, J. Pokrzywniak (red.) Z badań nad prawem prywatnym. Księga pamiątkowa dedykowana Profesorowi Andrzejowi Kochowi, Poznań 2017.,
  • wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26.10.2017 r., sygn. I Aca 1159/16

Prawy Profil w Radiu Olsztyn #2

Karolina Sawicka04 stycznia 2019Komentarze (0)

Dzisiaj ponownie, ale tym razem na żywo, miałam przyjemność wystąpić na antenie Radia Olsztyn. Tematem audycji Bliższe spotkania prowadzonej przez Krzysztofa Kaszubskiego i Izabelę Malewską był:

„Blog – pomysł na biznes czy hobby? O tym opowiadają blogerzy z Warmii i Mazur”. 

Było mi niezmiernie miło i za spotkanie bardzo dziękuję prowadzącym 🙂

A zainteresowanym podrzucam link do artykułu, w którym znajdują się nagrania z dzisiejszej audycji.

P.S. Przepraszam wrażliwych za głupie zdjęcie 🙂