Karolina Nowalska

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Ktoś ukradł mi zdjęcie – co robić?

Karolina Nowalska26 września 2017Komentarze (0)

Ktoś bezprawnie wykorzystał Twoje zdjęcie i nie wiesz czy podejmować jakiekolwiek działania, a jeśli tak to jakie i w jakiej kolejności? W kilku punktach pomogę Ci rozwiać te wątpliwości. 

  1. Ustalenie sprawcy – sprawdź, kto dokonał naruszenia. Ustal dane, które będą niezbędne do dochodzenia Twoich praw.
  2. Zabezpieczenie dowodów – zrób printscreen strony, na której została opublikowana bezprawnie Twoja fotografia. Nie zaszkodzi również wydruk tych materiałów. Wbrew powszechnemu przeświadczeniu nie jest konieczna wizyta u notariusza.
  3. Kontakt z naruszycielem – różne są praktyki w tym zakresie. Niektórzy kontaktują się poprzez „uprzejmie proszę” a niektórzy poprzez wezwanie do zaprzestania naruszeń sporządzone samodzielnie lub przez prawnika. Wybór należy do Ciebie, niemniej powodzenie tego etapu zależy nie tylko od umiejętności prowadzenia takiej rozmowy z Twojej strony, ale również poczucia odpowiedzialności z drugiej strony. Poza tym często nieumiejętna rozmowa na tym etapie utrudnia lub wręcz uniemożliwia prawnikowi dojście do porozumienia pozasądowego z drugą stroną. Już wobec tego na tym etapie zastanów się, czy nie warto skorzystać z pomocy profesjonalisty, jeśli czujesz, że może zabraknąć Ci argumentów lub mogą puścić Ci nerwy.
  4. Określenie roszczeń – katalog znajdziesz w art. 78 i 79 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Najczęściej będzie to żądanie odszkodowania, zadośćuczynienia oraz zaniechania publikacji zdjęcia. Jeśli naruszyciel usunie zdjęcie, nadal możesz żądać odszkodowania i zadośćuczynienia (niezbędne są wówczas dowody zabezpieczone zgodnie z pkt. 2)
  5. Określenie kwot – możesz żądać zapłaty sumy pieniężnej odpowiadającej dwukrotności wynagrodzenia, gdyby osoba naruszająca Twoje prawa zawarła z Tobą umowę licencyjną. Wynagrodzenie to ustalasz albo na podstawie swojego cennika, albo posiłkując się tabelami ZPAF.
  6. Pozew do sądu – gdy brak jest odpowiedzi na wezwanie lub odpowiedz jest negatywna kolejnym krokiem jest skierowanie pozwu do sądu. Możesz to zrobić samodzielnie bądź z pomocą prawnika. Niestety samo sformułowanie pozwu z zachowaniem wszystkich warunków formalnych niejednokrotnie nastręcza problemów, nie mówiąc już o samym postępowaniu przed sądem, dlatego radzę jednak korzystać z pomocy profesjonalisty, który wie co robi. A przynajmniej powinien 🙂

Osobiście zawsze byłam i nadal jestem za ugodowym rozwiązaniem sprawy. Przede wszystkim dlatego, że jest to droga nieporównywalnie krótsza i tańsza. Zawsze podejmuję próbę rozmowy, nigdy jednak na siłę. Jeśli po drugiej stronie mam człowieka, który gorliwie broni tezy, że skoro zdjęcie jest w Google obrazy to on mógł je wykorzystać, nie pozostaje mi nic innego jak uprzejmie pożegnać się i zacząć formułować pozew do sądu.

I nadal twierdzę, że są ludzie otwarci na rzeczowe argumenty, którzy przyznają się do często nieświadomego błędu i chcą naprawić wynikłą szkodę, mimo że kiedyś na zakończenie takiej próby polubownej usłyszałam: „zgłaszam panią do prokuratury”. 🙂

 

 

Polaroid startuje z nową linią produktów – Polaroid Originals, a pierwszym produktem z tej serii jest OneStep 2.

Nowa seria powstała na 80-lecie istnienia firmy stworzonej w 1937 przez Edwina Landa. W latach 90. produkty Polaroida cieszyły się ogromną popularnością przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Nie za specjalnie w Polsce, a to ze względu na dostępność oraz cenę. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Polaroid niestety zbankrutował w 2001 roku. Pojawiła się jednak Impossible Project – firma, która wykupiła Polaroida i ten zabieg wskrzesił markę.

Polaroid OneStep2 waży 460 gramów, ma wymiary 150 x 110 x 95 mm, a wykonany został z mieszanki poliwęglanu i plastiku ABS. Ma obiektyw o ogniskowej 106 mm, w którym ostrość można ustawić od 60 cm do nieskończoności. Ma wbudowaną lampę błyskową, samowyzwalacz oraz akumulator o pojemności 1100 mAh, który można naładować przez złącze mikro USB. Bateria ma wytrzymać 60 dni. Wszystko to w ładnej, nawiązującej do klasyki Polaroida obudowie.

Aparat współpracuje z wkładami Polaroid 600 oraz nowymi wkładami i-Type, które będą dostępne w wersji czarno-białej, kolorowej oraz w limitowanych edycjach specjalnych. Skąd nazwa? Od „incredible” („niesamowity”) 🙂 Paczka i-Type zawiera 8 odbitek, a jej cena wynosi 16 euro. Cena samego aparatu OneStep 2 została określona na 120 euro.

Oczywiście aparat jest super prosty w obsłudze. „Wypluta” fotografia nie jest wydrukiem, a najprawdziwszą odbitką bazującą na odpowiedniej mieszance chemicznej. To wszystko ma tworzyć efekt, który kochają fani Polaroidów – charakterystyczne rozmycie i zaskakujące kolory. 

Ugoda w słynnej sprawie Monkey selfie

Karolina Nowalska20 września 2017Komentarze (0)

Po kilku latach zakończył się spór w sprawie tzw. Monkey selfie. Wspominałam o tej sprawie przy okazji rozważań na temat tego, kiedy fotografia jest utworem i czy zdjęcie musi zostać wykonane przez człowieka, aby mogło zostać za utwór uznane. W tej sprawie została zawarta ugoda, ale czy jest ona korzystna dla obu stron, oceńcie sami. 

Przypomnijmy sobie krótko, o co w sprawie chodziło. Otóż, w 2011 r. fotograf David Slater przebywał na indonezyjskiej wyspie Celebes, gdzie przygotowywał reportaż. Podczas tych przygotowań miała miejsce sytuacja, która dała początek wielu dyskusjom na temat tego, czy prawa autorskie powinny zostać przyznane również zwierzętom. Co się stało? Samica makaka o imieniu Naruto zrobiła sobie kilka fotografii. Następnie jedno z tych zdjęć zostało opublikowane na wikipedii w domenie publicznej. Slater zażądał usunięcia fotografii, jednak wikipedia odmówiła argumentując, że zdjęcie nie podlega ochronie prawnoautorskiej.

Fotograf twierdził jednak, że ustawił aparat na statywie, odpowiedni kadr i po prostu pozwolił małpie nacisnąć spust migawki (pamiętasz ten wpis? Podobna sytuacja, prawda?), wobec tego miał swój wkład twórczy w powstanie zdjęcia. Sprawa trafiła do sądu z powództwa PETA – międzynarodowej organizacji na rzecz etycznego traktowania zwierząt. PETA podnosiła, że małpa jak najbardziej jest autorem zdjęcia i przysługują jej z tego tytułu prawa autorskie. Domagała się, aby zdjęcie podpisywane było imieniem makaka oraz prawa do dysponowania przychodami ze sprzedaży fotografii, które to miały być przeznaczane na rzecz ginących gatunków zwierząt. Stanowiska organizacji jednak nie podzielił ani Sąd Federalny San Francisco ani sąd odwoławczy.

W sprawie jednak została zawarta ugoda. David Slater zobowiązał się do przekazywania 25% zysków z fotografii na rzecz ratowania ginących gatunków zwierząt. Mimo, że sprawa zakończyła się polubownie można powiedzieć, że Slater przegrał w nierównej walce przeciwko potężnej organizacji. Sprawa zniszczyła mu życie, facet nie ma na rachunki, nie ma na zapłatę wynagrodzenia dla prawnika reprezentującego go w tej sprawie, ba, nie miał nawet na bilet, aby uczestniczyć w ostatniej rozprawie i usłyszeć wyrok. Slater zrezygnował z fotografii i myśli o kursie na trenera tenisa i o wyprowadzaniu psów…

Prawnik PETA twierdzi z kolei, że ta sprawa ukazała potrzebę rozciągnięcia podstawowych praw również na zwierzęta. Nie tylko dla ich własnego dobra, ale dlatego aby zapobiec ich wykorzystywaniu przez ludzi.

Jedyny plus w tej całej sprawie, który dostrzega David Slater jest fakt, że świat skierował uwagę na ginący gatunek makaka, w wyniku czego być może sytuacja tych zwierząt ulegnie poprawie.

A Ty co myślisz o tej sprawie?

fot. David Slater

 

Wizerunek część 1.

Karolina Nowalska23 sierpnia 2017Komentarze (0)

Temat wizerunku jest tak popularny, że na prawdę długo zbierałam się w sobie, aby o nim napisać. Cały czas towarzyszyła mi myśl: przecież już wszystko o tym wiesz. Niemniej jednak, aby blog miał jakąś harmonię i zawierał niezbędne elementy z zakresu prawa fotografii, kwestia wizerunku być musi! Mam nadzieję, że w tym lub w kolejnym wpisie na ten temat odnajdziesz jednak coś nowego.

W pierwszym wpisie skupię się na tym, czym w ogóle wizerunek jest oraz kiedy i w jakiej formie jest wymagana zgoda na jego rozpowszechnianie. W kolejnym natomiast omówię, kiedy ta zgoda nie jest konieczna. 

Ani w przepisach kodeksu cywilnego ani w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie znajdziesz definicji legalnej wizerunku. Musimy odnieść się do starego, dobrego słownika języka polskiego, który tak definiuje to pojęcie:

Wizerunek:

1. «czyjaś podobizna na rysunku, obrazie, zdjęciu itp.»

2. «sposób, w jaki dana osoba lub rzecz jest postrzegana i przedstawiana»

Przyjmuje się głównie, że wizerunek danej osoby obejmuje jej głowę lub takie cechy twarzy, które pozwalają na jej zidentyfikowanie. Niektórzy sądzą, że wizerunkiem są wszelkie cechy fizyczne indywidualizujące daną osobę czyli np. charakterystyczna budowa ciała. Na wizerunek po prostu składają się fizyczne cechy człowieka, które tworzą jego wygląd.

Ale wizerunek to nie tylko zewnętrze, anatomiczne cechy człowieka lecz także charakterystyczne rekwizyty czy ubiór. To może być nawet kolor oczu i fryzura jeśli poprzez te cechy dana osoba może być odróżniona od innych. To może być też styl poruszania, zachowania i gestykulacji, bo czy nie rozpoznamy Charliego Chaplina po kilku krokach? To może być też tzw. „catchphrase”, czyli charakterystyczny dla danej osoby zwrot, co było zresztą przedmiotem sporu zakończonego przed sądem w Stanach Zjednoczonych a dotyczyło zwrotu „Here’s Johnny” używanego przez Johnnego Carsona przez prawie 30 lat w „The Tonight Show”.

Na rodzimym podwórku sądowym za wizerunek uznano pseudonim artystyczny i charakterystyczne rekwizyty sceniczne w postaci stroju świętokrzyskiego oraz chusty. O kogo chodzi? O Panią Genowefę Pigwę czyli postać wykreowaną przez Bronisława Opałko. Domagał się on zaniechania używania nazwy „Podpiwek Pigwa” i swojego wizerunku, który oznaczał dany produkt argumentując swoje stanowisko w ten sposób, że jest autorem postaci, a produkt, który zawierał na etykiecie wzór graficzny z karykaturą kobiety w stroju świętokrzyskim i chuście i ponadto opatrzony został nazwą „Pigwa” kojarzy się jednoznacznie z Genowefą Pigwą. Sąd przyznał Panu Opałce rację.

Jakie znasz materialne ucieleśnienia wizerunku?

Na pewno jednym z nich jest fotografia. Są też nimi: portret, karykatura, obraz, rysunek, rzeźba i film.

Art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w pkt. 1 mówi:

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Co wynika z tego zapisu? Po pierwsze, że uwiecznić możesz każdego nawet bez jego zgody (ale na swoją własną odpowiedzialność naruszenia jego dóbr osobistych w postaci np. prawa do prywatności) ale rozpowszechnić takiej fotografii już nie. Po drugie, nie musisz jako fotograf uzyskiwać zgody od pozującego modela czy modelki, jeśli osoba ta otrzymała zapłatę na pozowanie. ALE! Jeśli w umowie pomiędzy fotografem a modelem wskazano, że każdorazowo taka zgoda jest wymagana – trzeba ten warunek spełnić. To, że model otrzymał wynagrodzenie za pozowanie nie zamyka mu drogi do zastrzeżenia konieczności uzyskania jego odrębnej zgody na rozpowszechnienie wizerunku. Model może w niektórych przypadkach w ogóle tej zgody nie udzielić lub ją odwołać. Dlatego wskazane jest, aby strony przewidziały w umowie karę umowną lub obowiązek naprawienia szkody w przypadku skorzystania z uprawnienia odwołania zgody na rozpowszechnienie wizerunku.

Pomimo, że art. 81 nie nakłada obowiązku zachowania szczególnej formy takiej zgody, na pewno domyślasz się, że najlepiej taką zgodę mieć w formie pisemnej. 

Dobrze też pamiętać, że w przypadku naruszenia czyjegoś prawa do wizerunku i rozpowszechnienia go bez wymaganej zgody możesz ponieść dotkliwe konsekwencje finansowe, a nawet karne (tak się stanie, jeśli zachowanie będzie nosiło znamiona stalkingu). O ochronę prawną wizerunku może wystąpić sam zainteresowany, ale też jego spadkobiercy, a ci mają na to 20 lat od śmierci osoby fotografowanej.

Pamiętać także należy, że zgody na rozpowszechnienie wizerunku dzieci mogą udzielić tylko ich rodzice lub opiekunowie prawni.

Warto również w takiej zgodzie określić, gdzie i w jakiej formie dany wizerunek może zostać rozpowszechniony, chociaż nie jest to wymagane. Istnieją tu różniące się między sobą poglądy. Jeden z nich mówi, że publikowanie wizerunku danej osoby może odbyć się tylko za jej zgodą, natomiast dalsze publikowanie już bez takiej zgody, ale tylko pod warunkiem wskazania pierwotnego źródła publikacji i bez wprowadzania zmian w fotografii tzn. tylko z powołaniem okoliczności, w jakich zostało wykonane i opublikowane po raz pierwszy. (Wyrok SN z 2.2.1967 r., I CR 496/66).  I to jest ten pogląd mniej w dzisiejszych czasach popularny. Natomiast drugi sprowadza się do tego, że uzyskanie zgody na rozpowszechnienie wizerunku nie zwalnia podmiotów trzecich chcących wykorzystać ten wizerunek od uzyskania ponownej zgody ze strony uprawnionego.

Jeżeli chcesz umieścić swoje fotografie na stocku to pamiętaj, aby osoba fotografowana w zgodzie na rozpowszechnianie jej wizerunku upoważniła Cię do udzielania dalszej zgody dla podmiotów, które nabędą Twoje zdjęcia. Ktoś, kto kupi od Ciebie zdjęcie na pewno będzie chciał mieć pewność, że może je opublikować.

Jeśli z kolei wraz ze składaniem oświadczenia o wyrażeniu zgody na rozpowszechnianie wizerunku model otrzymuje wynagrodzenie, wskazane byłoby w takim oświadczeniu dodać jednocześnie pokwitowanie zapłaty.

Jak widzisz, zgoda na rozpowszechnianie wizerunku, wbrew pozorom proste, jednozdaniowe oświadczenie, a może przysporzyć kilka trudności. Warto takie oświadczenie skonkretyzować i pamiętać o tych kilku niezbędnych elementach.

W imię zasady przezorny zawsze ubezpieczony, jako fotograf kontroluj czy dysponujesz wymaganą zgodą na rozpowszechnianie wizerunku oraz czy w umowie masz odpowiednie zapisy na wypadek odwołania tej zgody. Z kolei jako model czy modelka miej na względzie, że pomimo uzyskania zapłaty za pozowanie zawsze możesz w umowie nałożyć na fotografa dodatkowy obowiązek uzyskania Twojej zgody na rozpowszechnianie wizerunku, aby mieć pewność, że zdjęcia przedstawiające Ciebie nie trafią tam, gdzie nie chcesz.

W jednym z poprzednich wpisów omawiałam, kiedy fotografia może być rozpatrywana w kategoriach utworu, a co za tym idzie – kiedy podlega ona ochronie prawnoautorskiej. W dzisiejszym wpisie chciałabym pokrótce (ponieważ spędzam urlop na pięknym Podlasiu) omówić dwie z kategorii utworów, a odnoszące się stricte do fotografii. Są to dzieła zależne i inspirowane. Poznanie granicy między tymi kategoriami jest niezbędne do wykonywania fotografii bez obaw naruszenia praw autorskich przysługujących innemu twórcy.

Na wstępie od razu zaznaczę, że po części teoretycznej skupię się na kilku przykładach, także jeśli w trakcie czytania stwierdzisz, że nadal nie czujesz różnicy, dotrwaj do końca. Na pocieszenie również powiem Ci, że nie tylko Ty możesz mieć z tym problem, ponieważ wyznaczenie tej granicy jest niekiedy bardzo trudne, co uwidacznia się w niejednolitym orzecznictwie polskim i międzynarodowym. 

Czym jest dzieło inspirowane? 

Dziełem inspirowanym jest utwór, który powstał ze względu na inne dzieło, jednak nie przejmuje z niego elementów chronionych prawem autorskim, wobec czego eksploatacja tego utworu nie wkracza w niczyje osobiste ani majątkowe prawa autorskie. A jakie są to elementy? Pomocnym w ich określeniu może być orzeczenie Sądu Najwyższego (sygn. I CR 104/72), w którym stwierdzono, że za kryterium rozgraniczające dzieła inspirowane od zależnych należy uznać twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego w taki sposób, aby o dziele powstałym decydowały już jego własne, indywidualne elementy. Utwór ten powinien posiadać cechy twórczości samodzielnej, a przejęty może zostać jedynie wątek utworu cudzego.

Najważniejszą cechą utworu inspirowanego jest jego samoistność tzn. że może on przejąć np. styl czy pomysł z innego dzieła i nie będzie to opracowanie, ale oryginalny utwór.

Co istotne, na stworzenie dzieła inspirowanego nie jest wymagana zgoda autora dzieła, z którego czerpiemy inspirację – i to niezależnie od tego, czy majątkowe prawa autorskie do niego istnieją czy już wygasły. Co za tym idzie, nie trzeba również na egzemplarzach powstałego utworu inspirowanego oznaczać twórców ani tytułów utworów, z których czerpano.

Jakie wobec tego cechy ma utwór zależny? 

W utworze zależnym muszą być rozpoznawalne wątki cudzej twórczości. Utwór powstały niejako na bazie innego jest to utwór zależny, z tym że wystarczającym jest aby rozpoznawalny był chociażby fragment, nie cała kompozycja. Zatem wykonując kolaż, w którym jednym z elementów jest cudze zdjęcie albo kolorując zdjęcia pierwotnie wykonane w technice czarno – białej tworzymy dzieło zależne. Co istotne – tak samo jak przy utworze, wkład własny w stworzenie takiej fotografii zależnej również musi być twórczy. 

Ochrona prawnoautorska tak powstałej fotografii nie różni się w zasadzie od ochrony dzieła pierwotnego – również przysługują Tobie jako twórcy prawa majątkowe i osobiste, a także występują w stosunku do takiego zdjęcia ograniczenia wynikające z przepisów o dozwolonym użytku. Co ciekawe, ochrona prawnoautorska dzieła zależnego powstanie bez względu na to, czy jej twórca uzyskał zgodę autora dzieła macierzystego.

Pamiętaj jednak, że jeśli przywłaszczysz sobie autorstwo do całego utworu, możesz narazić się na zarzut plagiatu. 

Różnica?

Zasadniczą różnicą pomiędzy tymi kategoriami utworów jest konieczność uzyskania zgody twórcy dzieła macierzystego (oczywiście o ile prawa autorskiego do niego nie wygasły) jeśli chcesz powstałą w ten sposób fotografią rozporządzać i korzystać z niej. Jest to zgoda konieczna – w przeciwnym wypadku dojdzie do naruszenia praw autorskich. Zazwyczaj dochodzi do uregulowania tej kwestii w drodze umowy.

Oczywiście, jeśli interesują Cię definicje legalne takie odnajdziesz w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a jest to art. 2 tej ustawy, który brzmi następująco:

„1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

3. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.

4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.”

Ok, mamy za sobą teorię, teraz przyjrzyjmy się przykładom fotografii inspirowanych i zależnych. 

Ryszard Markiewicz w książce „Zabawy z prawem autorskim” w sposób dosłownie obrazowy tłumaczy m.in. różnicę między utworami inspirowanymi a zależnymi. Jest to jedna z nielicznych książek prawniczych z „obrazkami”, czyta się ją przyjemne, więc jeśli chcesz zgłębiać tajemnice prawa autorskiego dotyczącego fotografii (poświęcony jest temu obszerny rozdział) to zachęcam do sięgnięcia po tę książkę albo do śledzenia mojego bloga 🙂 

Ale ad rem. I tak np. :

  1. zachodząca relacja pomiędzy obrazem Pabla Picassa Les Demoiselles d’Avignon, obrazem Roberta Colesscotta Les Demoiselles d’Alabama oraz fotografią autorstwa Jaimie Warren’a Autoportret to inspiracja w czystej postaci.
  2. fotografie przedstawiające biznesmena stojącego na krawędzi drapacza chmur (sprawa Kaplan v. Stock Market Photo Agency) to inspiracja, a głównym argumentem jest – idea, pomysł są poza ochroną.
  3. okładka płyty Beatlesów Abbey Road oraz reklama wzorów Kinder Aggugini dla sklepów Macy to inspiracja, dlatego że doszło do wykorzystania jedynie nietwórczych elementów okładki.
  4. słynne orzeczenie sądu angielskiego w sprawie Temple Island v. New English dotyczące czerwonego autobusu. Tutaj sąd stwierdził, że doszło do naruszenia praw autorskich i jest to orzeczenie kontrowersyjne, ponieważ zmierza ku temu, że ochronie podlega również pomysł. 
  5. grafika Thierry’ego Guetta w stosunku do fotografii przedstawiającej Jimiego Hendrixa autorstwa Jima Marshalla jest utworem zależnym. Z fotografii przejęto zarysy postaci i ich układ, gesty oraz mimikę, a zmieniono tło, cieniowanie i kolorystykę. 

Zdaję sobie sprawę, że powyższe przykłady powinny być zobrazowane, jednakże musiałabym zamieścić w tym wpisie co najmniej 12 fotografii, a mam bardzo słaby zasięg 🙁 A poza tym ocierałabym się już o prawo cytatu, które omówię w kolejnych wpisach:)

Odsyłam zatem ciekawskich do wyszukiwarki, bądź zapoznania się ze wspomnianymi sprawami, które podlinkuję od razu po powrocie z urlopu.

Tak na marginesie, szkoda, że polskie sądy w sprawach o naruszenie praw autorskich dotyczących fotografii w uzasadnieniach wyroków nie zamieszczają spornych zdjęć, co jest powszechne np. w Stanach Zjednoczonych. Znacznie ubarwiłoby to zapoznawanie się z obszernymi uzasadnieniami, nie sądzisz? 

Pozdrawiam Cię z pięknego Podlasia 🙂