Karolina Sawicka

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Wykorzystanie wizerunku

Karolina Sawicka12 marca 20192 komentarze

Dzisiaj wraz z adwokatem Bartoszem Gajkiem, autorem bloga Na Ratunek Kreatywnym, rozkładamy na łopatki bardzo fajny wyrok, który dotyczył wykorzystania wizerunku całkiem popularnej kilka lat temu osoby. Pojawia się w wyroku wątek agencji reklamowej, ale analizą tych zagadnień będzie zajmował się właśnie Bartek, bo wie lepiej 🙂

Bartosz Gajek: I nie zapominajmy, że w sprawie przewija się również postać fotografa 🙂

Karolina: zacznijmy może od początku czyli od tego o co było to całe zamieszanie. Otóż Pani powódka kryjąca się za literami A.H. pozwała pewnego przedsiębiorcę za to, że… bezprawnie nadrukował jej wizerunek na produkty z porcelany. Ile domagała się nasza bohaterka?

Bartosz: Symboliczne 600.000 zł. I nie piszę tutaj z przekąsem, bo A.H. podała, że jako modelki współpracującej z wieloma agencjami jej wizerunek wyceniono na kwotę od 100.000 zł do 150.000. Euro!

Karolina: A sprawa zaczęła się tak niewinnie. Przedsiębiorca udał się do agencji reklamowej, gdzie nabył sztuk jeden fotografię A.H, którą zeskanował i nadrukował na produktach porcelanowych i drobnych upominkach. Skanowanie zdjęć może teraz trochę dziwić, ale sprawa zaczęła się w 2005 r.

Bartosz: Tutaj też pojawia się pierwszy problem: agencja reklamowa nie miała zgody A.H. na rozpowszechnianie jej wizerunku. Pan przedsiębiorca nabył więc fotografię bez prawa do jej wykorzystania.  A że Pan kupił to też i od razu zaczął to zdjęcie wykorzystywać do tego o czym wspomniałaś czyli do umieszczania wizerunku A.H. na produktach. I co najciekawsze: przez dwa lata uchodziło mu to na sucho!

Karolina: tylko dlatego, że A.H. o niczym nie wiedziała 🙂 Ale to miało się niedługo zmienić, bo w 2007 r. Pan przedsiębiorca skontaktował się z fotografem, który wykonał zdjęcie A.H. Biznes musiał najwyraźniej dobrze iść, bo nasz pozwany chciał kupić więcej zdjęć na cele związane z kampanią reklamową. Co prawda fotografowi udało się sprzedać jeszcze cztery zdjęcia przedstawiające A.H., ale przedsiębiorca nie był zadowolony. Rozwiązaniem miało być zaproszenie A.H. do firmy i zaproponowanie jej udziału w sesji zdjęciowej.

Bartosz: Do tego spotkania doszło, a jego przebieg był naprawdę kuriozalny. Otóż przedsiębiorca pokazywał A.H. różne produkty z jej wizerunkiem będąc najwyraźniej przekonanym, że wszystko co do tej pory robił było legalne. A nasza modelka? Oglądała te produkty będąc przekonana, że to „prototypy” produktów które dopiero wejdą do produkcji…jeżeli oczywiście użyczy swojego wizerunku. Spotkanie zakończyło się jednak bez konkretnych ustaleń, a A.H. dostała kilka upominków ze swoim zdjęciem.

Karolina: To musiało być pierwsze i ostatnie spotkanie, które odbyło się w tak miłej atmosferze, bo kilka miesięcy później przedsiębiorca otrzymał wezwanie do zapłaty i zaprzestania naruszeń. A potem pojawił się pozew i wyrok. Co najbardziej zaciekawiło Cię w rozstrzygnięciu?

Bartosz: Bez dwóch zdań podstawa prawna zasądzonego odszkodowania. Każdy spodziewałby się, że naruszenie prawa do wizerunku to „klasyczne” prawo autorskie. A tu nie. Wszystko owszem oparło się o wizerunek, ale zastosowane zostały przepisy o ochronie dóbr osobistych. Pani A.H. musiała zatem wykazać szkodę, aby otrzymać jakiekolwiek pieniądze. Pewnie zwróciłaś uwagę jak ta szkoda została obliczona.

Karolina: Nasza powódka argumentowała, że jej szkodą jest wynagrodzenie którego nie otrzymała, a powinna była otrzymać, gdyby pozwany przedsiębiorca zawarł z nią umowę i zapłacił jej odpowiednią stawkę za korzystanie z jej wizerunku.

Bartosz: No właśnie, odpowiednia stawka czyli jaka?

Karolina: To pytanie do biegłego i taki też w sprawie występował 🙂 Poczyniono tutaj bardzo logiczne założenie: powódka była modelką i występowała w wielu kampaniach reklamowych. Ponadto to w latach 2004-2005 jej postać była przedmiotem zainteresowania mediów. Wniosek? Jej wizerunek ma wartość, bo wiąże się z nim określona renoma i rozpoznawalność. A skoro ktoś z tego wizerunku skorzystał to modelka poniosła szkodę, bo na tym nie zarobiła. A powinna była!

Bartosz: Powiedz jeszcze jak biegły określił wartość tego wizerunku, bo to naprawdę masterszyk 🙂

Karolina: Faktycznie zadanie miał niełatwe. Biegły powołał się na „skalę ekspozycji wizerunku powódki w czasopismach”. To znaczy porównał Panią A.H. do innych osób podobnie eksponowanych w prasie, a następnie metodami statystycznymi wyliczył, że powódka w 2005 r. należała do grupy 242 najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce. Top 242 ;).

Bartosz: W sprawie pojawił się też jeszcze jeden ciekawy dowód. Ja zwróciłem uwagę, że A.H. przedłożyła wydruki ze stron internetowych, gdzie pozwany prezentował jej wizerunek na produktach. Nie były to jednak zwykłe tzw. print screeny, ale dowód profesjonalnie zabezpieczony u notariusza (na blogu pisałem jak to zrobić). Z takich dowodów nadal korzysta się w sądach zdecydowanie za rzadko, a w przypadku zdjęć zdają one genialnie egzamin. Tak zresztą było w tej sprawie, bo pozwany nie zdołał podważyć aktu notarialnego z wydrukami.

Karolina: Zróbmy jeszcze na zakończenie rachunek sumienia za bohaterów tej sprawy. Zacznijmy od agencji reklamowej.

Bartosz: Nie znamy wszystkich szczegółów, ale właścicielka agencji przyznała w trakcie procesu, że nie uzgodniła z modelką kwestii udostępnienia jej wizerunku. Zastanawia mnie w jakim kontekście więc ta agencja sprzedała zdjęcie przedsiębiorcy. Być może tutaj pewne rzeczy zostały przez agencję przemilczane, a być może nikt się nie spodziewał, że przedsiębiorca w taki sposób skorzysta z tej fotografii. Z tego co wiem to autor tej fotki również trafił przed oblicze sądu :).

Karolina: To prawda. Pozwany przedsiębiorca twierdził, że fotograf poinformował go o możliwości dowolnego wykorzystania zdjęcia Pani A.H.. Fotograf temu zaprzeczył. Nie miało to dla sprawy większego znaczenia, bo nawet gdyby fotograf wprowadził przedsiębiorcę w błąd to nie zwalniałoby go to z odpowiedzialności za naruszenie prawa do wizerunku A.H.

Bartosz: I właśnie postać tego przedsiębiorcy powinna budzić w sprawie największe kontrowersje. Pójdę na łatwiznę i zacytuję tutaj fragment orzeczenia, bo ono niezwykle celnie „punktuje” pozwanego:

„Pozwany, jako przedsiębiorca trudniący się zawodowo m.in. dekoracją upominków, a tym samym podejmujący decyzję o umieszczeniu na nich grafiki mogącej przedstawiać wizerunek osoby trzeciej, powinien dochować należytej staranności podczas zakupu zdjęć służących realizacji określonych założeń marketingowych, w szczególności poprzez upewnienie się, że osoba, której fotografie dotyczą, wyraziła wymaganą zgodę na użycie jej wizerunku”.

Karolina: Nic dodać, nic ująć. Bartku dziękuję Ci za rozmowę :).

Bartosz: Również dziękuję i do usłyszenia na kanwie innej sprawy :).

 

Jakie wnioski wypływające z tego wyroku a odnoszące się do ochrony wizerunku dobrze byłoby zapamiętać? 

  1. Zgody uprawnionego nie domniemywa się. To znaczy, że nie można wywieźć udzielenia zgody na podstawie tego, że pani A.H. podobały się filiżanki i że przyjęła upominek. W postępowaniu sądowym na pozwanym ciąży obowiązek wykazania, że dysponuje on zgodą na rozpowszechnienie wizerunku lub że zachodzą okoliczności wyłączające konieczność jej uzyskania (kiedy zgoda nie jest wymagana możesz sobie przypomnieć po lekturze tego wpisu –> wizerunek cz.2).
  2. Zgoda musi być niewątpliwa w zakresie warunków i zakresu wykorzystania wizerunku. To, czy rozpowszechnienie nie wykroczyło poza wykazany zakres zezwolenia również należy do obowiązków osoby ów wizerunek rozpowszechniającej.

Tyle na dziś! Jeśli masz pytania odnośnie wykorzystania wizerunku, pisz śmiało! Pozdrowienia!

Przy okazji, zapraszam Cię na mój instagram. Tam wykorzystuję tylko swój wizerunek – ale nie za często 🙂

 

 

[Photo by Jeffrey Wegrzyn on Unsplash]

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 889 010 608e-mail: kontakt@adw.olsztyn.pl

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Marzec 19, 2019 o 23:52

Jeżeli pozwany zakupił zdjęcie i był przekonany, że rozpowszechnia na filiżankach wizerunek tej pani w sposób legalny, powinien otrzymać jakąś umowę czy licencję, która jasno określa nabycie praw majątkowych na zasadzie licencji? Tak rozumuję, że musiał mieć jakiś dowód zakupu fotografii do użytku komercyjnego.

Odpowiedz

Bartosz Gajek Marzec 20, 2019 o 11:40

Niestety z wyroku to nie wynika.
Biorąc pod uwagę „przytyki” sądu pod adresem Pana pozwanego sądzę, że te tematy w ogóle nie były przedmiotem rozmów przedsiębiorcy i agencji. Czyli zwykła faktura i tyle.

Sprawa jest z 2005 r. więc być może świadomość prawna była trochę inna 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Adwokacka Karolina Sawicka Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Adwokacka Karolina Sawicka z siedzibą w Olsztynie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem kontakt@adw.olsztyn.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: