Karolina Sawicka

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

RODO w fotografii ulicznej

Karolina Sawicka18 października 20183 komentarze

Fotografia uliczna to dla mnie jedna z najciekawszych dziedzin w fotografii. Wystarczy zatrzymanie odpowiedniego momentu i codzienność jest bardziej zaskakująca niż sądzimy. Poza tym lubię przyglądać się ludziom. Niewykluczone, że po osiągnięciu wieku słusznie dojrzałego będę spędzać popołudnia w oknie z łokciami opartymi o sfatygowaną poduszkę na parapecie. 

W kontekście fotografii ulicznej może pojawiać się pewna wątpliwość związana z wejściem w życie RODO. Opinie na temat ochrony danych osobowych są niekiedy tak daleko idące, że gdyby polegały na prawdzie – mogłyby zabić fotografię uliczną. A najprawdopodobniej w tym przypadku w ogóle nie dochodzi do przetwarzania tych danych, a co za tym idzie – RODO na ulicę nie wychodzi.

Zapytałam o to eksperta w dziedzinie ochrony danych osobowych – dr Pawła Litwińskiego, który odpowiedział mi w ten sposób: 

„Wizerunek jest wizerunkiem w sensie prawnym wtedy, gdy umożliwia identyfikację osoby na nim przedstawionej. Z kolei wizerunek staje się informacją o charakterze danych osobowych, gdy fotograf wie, kto jest na nim przedstawiony lub gdy może to ustalić. W typowej sytuacji street art fotograf nie zna danych osobowych osób, których zdjęcia wykonuje, nie dochodzi wobec tego do przetwarzania ich danych osobowych. Natomiast takie zdjęcia przypadkowych przechodniów mogą mieć charakter wizerunku w rozumieniu przepisów prawa autorskiego. Reżimy ochrony prawa autorskiego i RODO są więc tutaj niezależne od siebie i o ile ze strony RODO nie mamy problemów prawnych, o tyle ze strony prawa autorskiego może się zdarzyć tak, że potrzebna będzie zgoda na rozpowszechnianie wizerunku – wszystko zależy od tematu i treści zdjęcia.”

A Ty co o tym sądzisz? Ja myślę, że to dobra wiadomość. Przynajmniej nie ma potrzeby uroczystego spełniania obowiązku informacyjnego 🙂

Na koniec słowa Mary Ellen Mark:

Fotografuj świat taki jakim jest. 

Nie ma nic bardziej intrygującego niż rzeczywistość.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 889 010 608e-mail: kontakt@adw.olsztyn.pl

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Styczeń 3, 2019 o 13:29

Zgadzam się z podejściem, zgodnie z którym fotografia uliczna wolna jest od RODO. W przeciwnym wypadku dotarlibyśmy do absurdu. Zastanawiam się natomiast nad argumentacją przedstawioną przez dr Litwińskiego. Rozumiem, że dr Litwiński rozdzielił rozumienie wizerunku na gruncie prawa autorskiego oraz na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych, przy czym z tym rozróżnieniem mnie osobiście trudno się zgodzić.

Wydaje mi się, choć oczywiście mogę się mylić, stąd mój komentarz, byśmy pociągnęli dyskusję, że tak samo jak rozumienie wizerunku na gruncie prawa autorskiego opiera się na hipotetycznej możliwości poznania na podstawie zdjęcia / wideo / głosu danej osoby, tak samo definicja danych osobowych opiera się na samej tylko hipotetycznej możliwości zidentyfikowania określonej osoby.

Zobrazuję to przykładem. Mamy zdjęcie, na którym znajdują się trzy osoby. Na podstawie zdjęcia, fotograf nie rozpozna tych osób, ponieważ ich nie zna, ale gdyby je znał, to bez problemu by je rozpoznał. To samo dotyczy każdego odbiorcy zdjęcia. Możemy tu mówić o tzw. obiektywnej rozpoznawalności. Czyli zastanawiamy się, czy gdybyśmy znali daną osobę, to czy byśmy ją rozpoznali na zdjęciu i jeżeli tak, to mówimy o wizerunku. `
`
Wydaje mi się, że również w tę stronę idzie definicja danych osobowych. Spójrzmy do RODO:

„dane osobowe” oznaczają wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej („osobie, której dane dotyczą”);

Informacje o możliwej do zidentyfikowania osobie. Czyli musimy zastanawiać się czy na podstawie zdjęcia fotograf byłby w stanie zidentyfikować osobę. Jakim kryterium to zmierzyć? No, właśnie, trudno odpowiedzieć. Można byłoby odwołać się do funkcjonującego wcześniej kryterium rozsądnych nakładów. Wtedy musielibyśmy uznać, że wizerunek w tych okolicznościach nie stanowi danych osobowych, ponieważ nakład konieczny do zidentyfikowania osoby ze zdjęcia jest zbyt duży. Popieram tę argumentację. Pytanie tylko, dlaczego zatem samo tylko imię i nazwisko uznajemy za dane osobowe? Weźmy na przykład Jana Kowalskiego. Janów Kowalskich w Polsce może być 100 tysięcy. Jeżeli nie mamy dalej idących danych, to na podstawie samego imienia i nazwiska nie jesteśmy w stanie zidentyfikować konkretnej osoby przy rozsądnym nakładzie. Ba, nawet jeżeli mamy maila jan.kowalski@gmail.com, to prawdopodobnie nadal nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

Czy aby zatem samo stwierdzenie, że fotograf nie zna osoby, którą fotografuje i nie zna jej innych danych osobowych, jest wystarczające, by uznać, że w tym przypadku wizerunek nie będzie należał do kategorii danych osobowych?

Odpowiedz

Karolina Sawicka Styczeń 3, 2019 o 14:22

Dzień dobry, Panie Wojtku – w pierwszej kolejności, bardzo mi miło widzieć Pana u mnie na blogu 🙂

Przyznam się, że sama odczuwam pewien dysonans poznawczy, który usprawiedliwiam tym, że tematyka ochrony danych osobowych, do momentu wejścia w życie RODO, nigdy nie była mi bliska i być może nie pojmuje jej sedna. Te kwestie, które nasuwają wątpliwości, jak chociażby ta przedstawiona przez Pana tłumaczę sobie najczęściej racjonalnością, która przecież przyświeca temu rozporządzeniu. Jeśli coś wydaje mi się absurdalne na gruncie RODO, to przyjmuję, że to interpretacja nieprawidłowa. Dlatego uznanie, że w tym przypadku nie dochodzi do przetwarzania danych osobowych jest najlepszym i najprostszym wyjściem.

Obiektywna rozpoznawalność to kwestia, nad którą też się zastanawiałam przy analizowaniu stwierdzenia „osoby powszechnie znanej” na gruncie art. 81 pr. aut. Przecież dla jednych dana osoba jest rozpoznawalna, dla innych znana, dla jeszcze kolejnych ani rozpoznawalna ani znana.

Wracając jednak do RODO, zgadzam się z Panem Panie Wojtku, że w takich przypadkach powinno się uciekać do kryterium rozsądnych nakładów i zarówno w przypadku wizerunku na fotografiach wykonanych w warunkach street art jak i dla samego imienia i nazwiska takiego jak Jan Kowalski czy Nowak wniosek powinien wypływać taki, że nie są to dane osobowe, ponieważ tylko na ich podstawie nie jesteśmy w stanie zidentyfikować ponad wszelką wątpliwość konkretnej osoby.

Odpowiedz

Maciej Listopad 7, 2019 o 12:52

Od kilku dekad fotografuję niedzielny bazar na nieczynnym Dworcu Świebodzkim we Wrocławiu i od czasów RODO ludzie tam są oburzeni, że w ogóle to fotografuję (nawet, gdy nie celuję w nich, to krzyczą że muszę w tym tłumie każdego zapytać, bo przecież jest RODO) Cóż… parafrazując:”Polak Polakowi –
polaczkiem”

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Adwokacka Karolina Sawicka Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Adwokacka Karolina Sawicka z siedzibą w Olsztynie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem kontakt@adw.olsztyn.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: