Karolina Sawicka

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Z nieskrywaną przyjemnością informuję, że w dniach 7-8 maja 2018 r. w Olsztynie przeprowadzę szkolenie „Prawo dla fotografa”. Odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące szkolenia uzyskasz pisząc na: ola@performancepartners.pl

 

Najlepsze serwisy stockowe

Karolina Sawicka10 marca 2018Komentarze (1)

Jaki jest sposób, aby prawniczy tekst stał się nieco atrakcyjniejszy i lżejszy do strawienia? Obrazki! Oczywiście nie twierdzę, że każdy ich potrzebuje, być może niektórych rozpraszają. Wydaje mi się jednak, że odpowiednio zilustrowany wpis nie tylko zwraca na siebie uwagę, ale mówi również co nieco o poczuciu estetyki autora bloga.

Natomiast po przejrzeniu swojej twórczości blogowej stwierdziłam, że zamieszczone fotografie nie dość, że nie zawsze są profesjonalne to jeszcze czasami są zupełnie przypadkowe. Skąd taki błąd? Po pierwsze, brakowało mi miejsc (bo ich nie szukałam), gdzie w prosty i szybki sposób znajdę odpowiednie zdjęcie, którego rzecz jasna będę mogła użyć nie martwiąc się, że to ja pewnego dnia dostanę wezwanie do zaniechania naruszeń praw autorskich, a po drugie nie przywiązywałam do tego takiej wagi, bo chyba nie do końca wierzyłam w powodzenie tego bloga… Od początku tego roku jednak blog wystrzelił jak z procy, a ja poczułam się w obowiązku traktować go o wiele poważniej niż dotychczas. Tyle słowem trochę przydługiego wstępu.

Poniżej lista serwisów stockowych, których zasób według mnie jest obszerny, a wyszukiwanie proste. Wiadomo, że tych serwisów jest bardzo dużo, nie sposób zamieścić wszystkich, a poniższa lista jest moją subiektywną. Wyróżnia się jednak na niej New Old Stock, który posiada w swoich zasobach fotografie vintage. Jeśli nie do zamieszczenia na bloga prawniczego, to na pewno do pooglądania 🙂

Jeśli macie jakieś inne, ciekawe propozycje, proszę o podrzucenie linka w komentarzu.

  1. Unsplash
  2. Picjumbo
  3. Pixabay
  4. Gratisography
  5. FreeImages
  6. New Old Stock
  7. Shutterstock
  8. Skitterphoto

Korzystanie z serwisów stockowych łączy się nieodzownie z systemem licencji Creative Commons. Temat tzw. wolnych licencji jest na tyle ciekawy i obszerny, że nie mogę go potraktować jednym akapitem i należy mu się oddzielny wpis, także stay tuned 🙂

 

Pytania za pośrednictwem bloga to niekiedy dobra okazja do stworzenia wpisu 🙂 Tym razem zapytano mnie o podstawę prawną żądania autoryzacji fotografii przez artystę z koncertu, kiedy może on tego żądać i na jakich warunkach. 

Sprawa jest właściwie prosta. Przede wszystkim rządzi tu zasada ograniczenia prawa do wizerunku wynikająca z art. 81 ust. 2 pkt 1 Pr. aut., który stanowi, że:

„zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.”

Artysta występujący podczas koncertu będzie więc osobą powszechnie znaną i będzie podczas wykonywania funkcji zawodowych. 

Czyli wychodziłoby na to, że nie może on żądać autoryzacji z mocy prawa, jednak takie uprawnienie może wynikać wprost z regulaminu imprezy lub umowy artysty z organizatorem. Dlatego nie ma jednoznacznej odpowiedzi na postawione przez fotografa pytanie i należy każdorazowo poszukiwać jej w regulaminie lub umowie.

Pamiętaj proszę przy tym o kwestii wykorzystania komercyjnego, które wkracza na grunt praw służących ochronie dóbr osobistych takich jak prawo do prywatności. Wykorzystanie czyjegoś wizerunku w celu reklamowym bez jego zgody z całą pewnością będzie godziło w jego prawo do decydowania o tym, jak chce być postrzegany przez innych i może narazić udostępniającego taki wizerunek na poważne konsekwencje cywilnoprawne.

Podsumowując, przed wybraniem się na koncert z zamiarem jego fotografowania zapoznaj się z regulaminem imprezy bądź po prostu skontaktuj się z organizatorem z zapytaniem o zasady wykonywania fotografii podczas koncertu.  Jeśli nie zostaniesz uprzedzony/a o tym, że artysta zastrzega sobie możliwość uprzedniej autoryzacji fotografii, a będzie jej żądał post factum to możesz go grzecznie poinformować, że żądania są pozbawione podstawy prawnej, a Ty nie masz obowiązku udostępniać swoich fotografii w tym celu.

Od kilku dni nie zobaczyłam ani jednej okładki Vogue Polska w internecie, więc to chyba znak, że emocje z nią związane opadły 🙂 Spróbuję je jednak ponownie wzbudzić, ponieważ chciałabym przedstawić Ci kilka zagadnień związanych z prawem autorskim i tą okładką. 

Jeśli znalazłby się ktoś, kto jeszcze jej nie widział – oto ona:

Jakie kwestie prawnoautorskie mogą nas zainteresować? 

Po pierwsze, kwestia „wizerunku” Pałacu Kultury i Nauki. 

Umieszczenie tego budynku na okładce nieodzownie łączy się z prawem panoramy. Pisałam już o nim trochę o tutaj. Dla przypomnienia prawo panoramy pozwala na 

rozpowszechnienie utworów wystawionych na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku.

Z całą pewnością więc można było wykonać fotografię z budynkiem PKiN w tle oraz ją rozpowszechnić.

Krąży mit, jakoby fotografowanie Pałacu było zakazane lub uwarunkowane uzyskaniem odpowiedniej zgody. Jest to nieprawdą! Przekonanie to nie wzięło się jednak znikąd. Gdy wejdziesz na stronę PKiN odnajdziesz instrukcję dotyczącą wykorzystania „wizerunku” Pałacu. Dowiesz się z niej, że wizerunek stanowi znak towarowy, do którego wyłączne prawa posiada Zarząd PKiN. Tak… Wszystko fajnie, tylko że wizerunku nie można zastrzec jako znaku towarowego. Ba, budynki w ogóle nie posiadają „wizerunku” jako takiego. Co zabawne, w instrukcji czytamy że ów prawo przysługuje zarządowi na podstawie ustaw takich i owakich, które w rzeczywistości stanowią zupełnie odwrotnie 🙂

Zostawmy to jednak, niezależnie od tego czy redakcja Vogue’a – zgodnie z instrukcją zawartą na stronie PKiN – zwróciła się do zarządu o uzyskanie odpowiedniej zgody czy też nie, wykonanie fotografii z Pałacem w tle i wykorzystanie jej w celu komercyjnym mieściło się w granicach prawa panoramy i nie wymagało uzyskania dodatkowej zgody w tym zakresie.

Po drugie, wizerunek modelek…

Czy modelki musiały wyrazić zgodę na wykorzystanie wizerunku? Zanim odpowiesz „tak” zastanów się, czy jednak nie 🙂 Art. 81 Pr. aut. stanowi, że:

rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Nie wiem, czy Pani Anja Rubik i Pani Małgorzata Bela otrzymały umówione wynagrodzenie (chociaż mam nadzieję, że tak). Pamiętaj jednak, że nawet wtedy umowa może określać, że każdorazowo w odniesieniu do różnych pól eksploatacji zgoda na wykorzystanie wizerunku jest wymagana. I taki zapis należy respektować.

Po trzecie, parodia…

Na pewno przy okazji całego tego szumu związanego z okładką widziałeś/aś niejedną jej przeróbkę. Mi osobiście najbardziej podoba się ta wykonana przez chyba najpopularniejszego Pana Fotografa w Olsztynie:

Kwestię korzystania z utworu na potrzeby parodii w rodzimym systemie prawnym uregulowano stosunkowo niedawno, wprowadzając w 2015 r. do ustawy Pr. aut. art. 29¹ mówiący o tym, że

wolno korzystać z utworu na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Ocena, czy mamy do czynienia z parodią czy też nie powinna być zgodna z potocznym znaczeniem tego słowa, uwzględniać jej cel i kontekst. Cechą charakterystyczną parodii jest nawiązanie do istniejącego utworu z jednoczesnym zachowaniem wyraźnych różnic pomiędzy nimi, tak aby odbiorca nie miał trudności ze skojarzeniem parodii z utworem parodiowanym.

Powyższa fotografia więc jest doskonałym przykładem parodii! 🙂

Jak widzisz, poza medialnym zamieszaniem związanym z tą okładką i skrajnie odmiennymi opiniami (a że zbyt rosyjska, a że zbyt ponura, a że fotograf zza zachodniej granicy), wiążą się jeszcze całkiem ciekawe zagadnienia prawnoautorskie. Swoją drogą, staram się zrozumieć wszelką krytykę, ale żeby nie wyłapać że ta „wołga” i ten „vogue”… Eh…

Na koniec ciekawostka 🙂

Czy wiesz, że istnieje już fotografia o podobnej kompozycji? Pochodzi z lat 60., została użyta na okładce czasopisma „Przyjaźń”, a jej autorem jest Romuald Broniarek.

Choć z całą pewnością mogła ona stanowić inspirację dla fotografii z okładki Vogue’a to wydźwięk obu zdjęć zdecydowanie różni się, ale nie chcąc wkraczać na grząski grunt polityczno – patriotyczny kończę dzisiejszy wpis jedynie wzmianką o tej fotografii.

Pozdrowienia!

W dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć temat, z którym spotykam się na co dzień w praktyce reprezentując twórców. Kwestia zarówno samego przyznania zadośćuczynienia pieniężnego, jak również jego wysokość jest na tyle dowolna, że często staje się ona przedmiotem „prawniczych przepychanek” na sali sądowej w sprawach o ochronę praw autorskich. 

Roszczenie o zadośćuczynienie statuuje art. 78 ust. 1 zd. 3 Pr. aut.:

„Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.”

Czy przyznanie twórcy zadośćuczynienia jest fakultatywne czy obligatoryjne?

Sformułowanie użyte w powyższym przepisie „sąd może” nasuwa wniosek, że jest ono fakultatywne. Nie oznacza to jednak zupełnej dowolności sądu, który powinien przy ocenie zasadności tego roszczenia wziąć pod uwagę szereg przesłanek. Osobiście chylę się ku poglądowi wyrażonemu przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21.03.14 r., IV CSK 407/13, który stwierdził, że:

„sformułowanie <<sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną…>> nie oznacza, że przyznanie zadośćuczynienia zależy od dowolnego uznania sądu, a oznacza, że jeżeli zostały spełnione przesłanki odpowiedzialności sprawcy naruszenia, w tym zawinione działanie, sąd przyznaje zadośćuczynienie w wysokości adekwatnej do stopnia naruszenia autorskich praw osobistych.

Podstawowymi kryteriami przy ocenie zasadności tego roszczenia są:

  1. rozmiar i intensywność doznanej krzywdy (ocenianej obiektywnie),
  2. stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego, w tym również tych, które są niewymierne majątkowo,
  3. stopień zawinienia po stronie sprawcy naruszenia.

Jako kryterium dodatkowe wskazuje się sytuację majątkową zobowiązanego.

Kiedy sąd może odstąpić od zasądzenia zadośćuczynienia?

Wtedy gdy na tle oceny całokształtu okoliczności uzna, że zastosowane już środki niemajątkowe ochrony dóbr osobistych były wystarczające z punktu widzenia ochrony interesów pokrzywdzonego. Powinien jednak wtedy brać pod uwagę stopień winy sprawcy, rozmiar doznanej krzywdy i dobór środków zmierzających do usunięcia skutków naruszenia.

Przykład: profesjonalny podmiot (wydawca) dopuszcza się naruszenia, a w momencie jego wykrycia przeprasza autora w skierowanym do niego piśmie. Nie jest to działanie wystarczające dla ochrony interesów twórcy (a przynajmniej nie powinno za takie zostać uznane przez sąd).

Należy pamiętać, że uzyskanie rekompensaty za krzywdę moralną w inny sposób niż majątkowy nie może być uznane za jedyne ograniczenie fakultatywności przyznania zadośćuczynienia. Wręcz przeciwnie – sąd ma obowiązek zasądzić odpowiednią kwotę pieniężną tytułem zadośćuczynienia, gdy samo usunięcie skutków naruszenia czy przeproszenie będzie niewystarczające do zrekompensowania ujemnych przeżyć psychicznych wywołanych faktem naruszenia osobistych praw autorskich. 

Jakie są przesłanki zasądzenia zadośćuczynienia? 

Pierwszą i najważniejszą jest krzywda twórcy. Zgodnie z poglądami doktryny krzywda występuje wówczas, gdy dochodzi do uszczuplenia dobra chronionego przez prawo, przy czym uszczuplenie to nie zachodzi w sferze majątkowej. Z tego też powodu krzywdę określa się również jako szkodę niemajątkową. W odniesieniu do prawa autorskiego będzie to uszczerbek jaki powstaje w osobistej relacji twórcy z utworem. 

Co będzie stanowiło taki uszczerbek? M.in.:

  1. chyba najczęściej występujący brak informacji o autorstwie, 
  2. silne kadrowanie fotografii (o naruszeniu prawa do integralności utworu już wspominałam i zachęcam do powrotu do tego wpisu, który znajdziesz o tutaj, ponieważ jest on ważny w kontekście zadośćuczynienia),
  3. pozbawienie twórcy prawa do decydowania o wykorzystaniu dzieła poprzez np. zamieszczenie go na stronie internetowej.

Winny czy niewinny? 

Często spotykam się z argumentem, że owszem podmiot dopuścił się naruszenia, ale nieświadomie, wobec tego nie można mu przypisać winy. Jest to argument od początku do końca błędny.

Po pierwsze, ustawodawca nie postawił wymogu zaistnienia winy umyślnej, wobec czego zawinionym naruszeniem będzie zarówno umyślne działanie sprawcy, jak i nieumyślne w postaci lekkomyślności czy niedbalstwa.

Po drugie, od niektórych podmiotów wymaga się stosowania określonych wzorców należytego postępowania, a brak ich zastosowania ma zasadniczy wpływ na stopień zawinienia. Wzorce te zależą od rodzaju prowadzonej działalności oraz obowiązków, jakie na daną grupę zawodową nakładają przepisy prawa (np. prawo prasowe). Od podmiotów profesjonalnych, ze względu na zawodowy charakter ich działalności, będzie więc wymagało się nieco więcej niż od przeciętnego Kowalskiego. Będzie to np. wzorzec należytej staranności, którego zachowanie jest konieczne przy opracowywaniu materiałów prasowych.

Przykład: wydawca na co dzień wykorzystujący w swojej działalności różnego rodzaju fotografie nie może skutecznie usprawiedliwiać się niemożnością ustalenia autora zdjęcia. Takie zachowanie zostanie uznane za zawinione i nieprofesjonalne. 

Funkcje zadośćuczynienia

Zasadniczo wskazuje się dwie, niekiedy trzy funkcje: kompensacyjną oraz represyjną i prewencyjną. Mają one zasadniczy wpływ na zasadność roszczenia i jego wysokość.

Funkcja kompensacyjna wskazywana jest jako główna i niekiedy jest traktowana przez pełnomocników podmiotów naruszających jako jedyna, a zaraz zobaczysz dlaczego. Kompensacja ma co do zasady wyrównać krzywdę poniesioną przez autora. W uchwale Sądu Najwyższego z dnia 09.09.08 r., sygn. III CZP 31/08 czytamy, że:

„zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę pełni funkcję kompensacyjną, ponieważ zmierza przede wszystkim do wyrównania uszczerbku w dobrach prawnie chronionych i przywrócenia ich poprzedniego stanu. Innymi słowy ma stanowić ekwiwalent pieniężny doznanej szkody majątkowej przez dostarczenie poszkodowanego realnej korzyści ekonomicznej.”

Sama jednak funkcja kompensacyjna nie wyczerpuje celu zadośćuczynienia, jakim jest satysfakcja, którą zamiast pokrzywdzenia powinien odczuć autor. Ugruntowany został pogląd, wedle którego satysfakcja powstaje wówczas, gdy wysokość zasądzonego zadośćuczynienia jest dla sprawcy odczuwalną sankcją majątkową, czyli represją.

Istotna z punktu widzenia twórcy jest również funkcja prewencyjna, bowiem dobra chronione prawem autorskim powinny uzyskać dodatkową ochronę jako dobra o szczególnym znaczeniu społecznym. Wspominał o tym Sąd Apelacyjny w Łodzi w omawianym przeze mnie o tutaj wyroku, który stwierdził, że wysokość zasądzonego zadośćuczynienia nie może być dla osoby odpowiedzialnej tylko symboliczna, dlatego że ma ona za zadanie zapobiec dokonywaniu podobnych naruszeń dóbr osobistych przez ten podmiot w przyszłości. 

Jak więc widzisz, gdyby skupić się jedynie na funkcji kompensacyjnej, pominięte zostaną dość istotne z punktu widzenia twórcy okoliczności mające wpływ nie tylko na samą zasadność, ale i wysokość zadośćuczynienia.

Właśnie, przejdźmy więc do wysokości zadośćuczynienia…

Brak jest sprecyzowanych zasad, według których sąd ją ustala. Przepis zawiera tylko określenie, że kwota ta powinna być „odpowiednia”. Przyjmuje się, że sumą „odpowiednią” będzie suma:

  1. odpowiadająca wielkości doznanej krzywdy,
  2. umiarkowana,
  3. odpowiadająca przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa.

Wskazuje się przy tym, że wysokość zadośćuczynienia powinna być, jak to ładnie ujmuje się w orzecznictwie – majątkowo doniosła dla podmiotu odpowiedzialnego za naruszenie.

Przykład: podmiotem naruszającym jest wydawca poczytnego dziennika. Wysokość zadośćuczynienia w takim przypadku – aby być majątkowo doniosłą – powinna stanowić znaczący czynnik kalkulacyjny w działalności gospodarczej tego podmiotu. 

Jest to niezwykle istotne, bowiem jeśli podmiotem naruszającym jest np. wspomniane wydawnictwo, przyjmuje się, że uzasadnionym będzie odejście od tradycyjnego ustalania wysokości zadośćuczynienia przez pryzmat doznanej krzywdy, a odwołanie się w takim przypadku do ekonomicznie skalkulowanej wysokości, która będzie dla podmiotu naruszającego po prostu odczuwalna. 

Na koniec jeszcze jedno, o czym chciałabym wspomnieć, a z czym zdarzyło mi się spotkać w praktyce zawodowej. Nie pozwólcie przekonać się argumentem, że wobec faktu przeproszenia (jakkolwiek szczere i doniosłe by ono nie było) sprawa jest załatwiona. To wam jako twórcom, których prawa autorskie zostały naruszone przysługuje prawo wyboru środków z katalogu roszczeń przewidzianych w ustawie o prawie autorskim. Macie takie samo prawo żądać zadośćuczynienia jak odstąpić od żądania przeprosin i w żadnym wypadku ten wybór nie powinien działać na Waszą niekorzyść.

Pozdrawiam Cię z mroźnego Olsztyna (-16 st. 🙂 )

Rzeka Łyna/foto: Karolina Nowalska