Karolina Sawicka

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w mocy wyrok zasądzający na rzecz fotoreportera Gazety Wyborczej kwotę 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie przez policję i nie można nie zgodzić się z tym rozstrzygnięciem. 

Grzegorz Celejewski miał robić zdjęcia z meczu, który rozegrał się między Ruchem Chorzów a GKS Tychy. Fotoreporter jednak nie został wpuszczony na stadion i trafił na komisariat. Ochroniarze zażądali od niego opróżnienia zawartości plecaka, w którym znajdował się drogi sprzęt fotograficzny i nie byłoby w tym nic takiego, gdyby ochroniarze nie zażądali aby ten sprzęt został wyłożony na chodnik, na co już fotoreporter nie wyraził zgody.

Po chwili przyjechali funkcjonariusze policji i fotoreporter w kajdankach został przewieziony na komisariat. Na drugi dzień odbyła się rozprawa sądowa – postawiono mu zarzut naruszenia przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych i domagano się 2 tys. zł grzywny oraz 2 lat zakazu uczestnictwa w imprezach masowych. Został on jednak uniewinniony.

Sąd, ze wszech miar słusznie wskazał, że „czynności takie jak przeglądanie zawartości bagaży powinny być wykonywane w sposób zapewniający poszanowanie godności ludzkiej oraz innych dóbr osobistych osoby, w stosunku do której zostały podjęte”.

To rozstrzygnięcie cieszy, co prawda nie funkcjonariuszy policji, ale mnie tak. Takie zapędy „kulsonów” należy studzić zimnym kubłem wody, który w tym przypadku przybrał postać prawomocnego wyroku sądu. Oby takich więcej. 

Jacek Siwko

Rozmawiam z Jackiem Siwko, jednym z najbardziej aktywnych i rozpoznawalnych w Internecie fotografów. Pytam o fotografię ślubną, sposób radzenia sobie z trudną parą młodą oraz dlaczego Jacek poprzez swoją działalność w sieci pomaga fotografom. Zapraszam do przeczytania rozmowy.

*****

Zacznijmy od podstaw: dlaczego fotografia?

Jest takie piękne zdjęcie w moim domowym archiwum. Lata 60-te. Podwórko zasypane śniegiem. Wokół wielkiego bałwana uwija się ferajna dzieciaków. Dwaj chłopcy siedzą na sankach a jeden gładysz stoi na samym czubku bałwana. Dwa metry nad ziemią. Ci dwaj z sanek to mój tata i jego brat. Niby prosta sytuacja, ale dla mnie to zdjęcie ważniejsze niż wszystkie ikony fotografii. Spodobało mi się, że można w tak prosty sposób łapać tak piękne sytuacje.

Zajmujesz się głównie fotografią ślubną. What’s your secret? Jak to robisz, że Twoje zdjęcia ujmują naturalnością?

Domyślam się, że pytasz o sesje. To dosyć proste. Każdy człowiek śmieje się ze swoich własnych żartów. Od kiedy to rozumiem wszystko się zmieniło. Pary koncentrują się na sobie, śmieją się ze swoich własnych historii… Podrzucam im tematy i oni sami tworzą tę naturalność.

Jakie według Ciebie cechy powinien posiadać fotograf ślubny?

Cierpliwość.

Czy miałeś kiedyś kryzysowy moment, w którym myślałeś, aby porzucić fotografię ślubną na rzecz innej? Co poradziłbyś fotografom, którzy stoją przed takim problemem?

Kilka razy. Bez tych momentów nie chciałabyś ze mną rozmawiać. Właśnie dzięki kryzysom rośnie każda firma. Z moją było podobnie. Jeśli ktoś ma w tej chwili podobne rozterki to może warto wrzucić na luz. Schować aparat w szufladzie i sprawdzić czy da się bez niego żyć. Jeśli nie, to trzeba walczyć. Trudno, w żadnym zawodzie nie będzie łatwo  więc w fotografii nie może być inaczej. Jednak kiedy przejdzie się pierwszy poważny kryzys to z każdym kolejnym jest się w stanie uporać. Jeśli nie robiłbym zdjęć ślubnych to pewnie zająłbym się innym biznesem, ale fotografem na pewno bym został. Bo to jest coś z czym już trudno się rozstać.

Jak radzić sobie z trudną parą młodą?

Nie ma trudnych klientów. Czasem tylko fotograf trafia na niewłaściwe osoby. To nie jest kwestia tego czy ktoś ma trudny charakter. Zwyczajnie, czasem ludzie do siebie nie pasują. Stąd pewnie biorą się historie o trudnych klientach. Żeby zrozumieć do jakich klientów chce się trafiać najlepiej wykonać proste ćwiczenie. Zastanowić się co łączy ludzi, z którymi najlepiej mi się współpracowało do tej pory. Potem publikować w sieci tylko takie materiały, które podobały się tym naszym ukochanym klientom. Oczywiście to tylko początek bo to jak trafiać do wymarzonych klientów wymaga dokładniejszego wytłumaczenia.

Jesteś fotografem ponadprzeciętnie istniejącym w sieci, skąd pomysł aby rozpocząć taką działalność? Dlaczego chcesz pomagać fotografom?

To jest najtrudniejsze pytanie ze wszystkich. Uważam, że w polskim internecie było bardzo mało materiałów, z których mogli korzystać fotografowie ślubni i rodzinni. Nie każdy może sobie pozwolić na inwestycję w warsztaty. Podcast miał być takim pomostem, po którym można było przejść od pasji do poważnego myślenia o zarabianiu na fotografii. Wiedziałem, że prędzej czy później fotograf, który zyskał słuchając podcastu zainwestuje w szkolenia. To czy przyjdzie do mnie czy do innego fotografa, który był w audycji to już kwestia tego kto będzie mu bardziej pasował. Nie narzekam na brak zainteresowania. Mam nadzieję, że moi goście również zyskali na obecności w tej audycji. Dokładny zysk całej branży z takiej szerokiej wymiany myśli jest jednak niemierzalny i trudno go analizować jedynie na poziomie finansowym. To coś znacznie lepszego.

Prowadzisz chyba najpopularniejszy podcast dla fotografów Niezłe Aparaty. Skąd czerpiesz pomysły na rozmowy?

Lubię rozmawiać o fotografii. Tu nie ma żadnej ukrytej filozofii czy strategii. Zwyczajnie jest tak: kiedy spotyka się dwóch fotografów to tematy rodzą się same. Fotografia jest moim największym uzależnieniem i nie ma dnia żebym o niej nie myślał. W tej sytuacji nagrywanie podcastu to tylko rejestracja i upublicznianie tego co i tak bym robił.

Jakiś czas temu trafiłam na Twój artykuł na Fotoblogii odnośnie umiejętności pisania tekstów. Czy faktycznie fotograf powinien umieć dobrze pisać?

Niekoniecznie, ale jeśli chce istnieć w sieci to tak. Google opiera się o tekst. Poza tym każdemu zależy na zbudowaniu zaufania. Dobry tekst potrafi to zrobić. Czytając dzieła moich ulubionych pisarzy czuję jakbym z każdym zdaniem poznawał ich coraz bardziej. Znika bariera i czuję jakbym obcował z kimś bliskim. Zdjęcia potrafią wciągnąć, ale dopiero w połączeniu z tekstem strona fotografa spełnia swoją docelową rolę. Oswaja. Anonimowego odwiedzającego czyni  kimś bliskim fotografowi. W artykule na Fotoblogii chodziło też o rozwijanie umiejętności opowiadania. Powoływałem się tam na odcinek podcastu z Martą Mytych, która opowiedziała mi o swoich zmaganiach z codziennym pisaniem. O tym jak pisanie w niesamowity sposób rozwija jej wyobraźnię i sprawia, że staje się lepszym fotografem.

Od 4 miesięcy prowadzisz również kanał na YouTubie Fleszem po oczach, powiedz coś więcej o tym pomyśle, jakie tematy tam poruszasz?

Przyda się małe sprostowanie. Kanał Niezłych Aparatów istnieje na YouTube od września 2016. Przez półtora roku nic się tam nie działo bo skupiłem się na nagrywaniu podcastu. W marcu 2018 zacząłem spotykać się z fotografami w ramach audycji Fleszem po oczach. Są to spotkania na żywo. Odpowiadam tam na pytania, które przysyłają odbiorcy mojego newslettera. Poza tym Fleszem po oczach to dla mnie fajna okazja do poznania faktycznych wyzwań, przed którymi stają fotografowie.. Mieszkam na wsi i nie mam wielu okazji do spotkań z innymi więc YouTube to coś w rodzaju wyjścia do ludzi.

Powiedz coś więcej o swoim poradniku Fotografia ślubna. Od A do Z. Gdzie można go kupić i czy jest dostępna wersja do posłuchania?

AZ to coś co siedziało w głowie od przynajmniej dwóch lat. Cieszę się, że zabrałem się za pisanie dopiero w tym roku bo miałem wystarczająco dużo czasu by to sobie przemyśleć. Jest to pierwszy krok w serii poradników, które sobie zaplanowałem. Jest to coś w rodzaju dopełniania warsztatów, które prowadzę. W zasadzie każdy kto przeczyta powinien mieć już z górki jeśli chce zostać fotografem ślubnym. Zaskoczyła mnie skala wiadomości po tym jak udostępniłem AZ w moim sklepie. Pisało sporo fotografów, którzy zajmują się inną specjalizacją niż moja, pisali filmowcy i fotografowie z dłuższym stażem niż mój. To, że AZ pomogła lub zainspirowała te osoby jest moim największym sukcesem. Wersję audio polecam choć trzeba się przygotować, że czytam ją samodzielnie i jest w niej fragment śpiewany… Tylko ostrzegam. Poradnik znajdziesz tutaj:  https://sklep.niezleaparaty.pl/

Przejdźmy teraz do kwestii prawnych. Jak oceniasz świadomość prawną fotografów? Mówię o konieczności zawierania umów czy znajomości przepisów prawa autorskiego.

Nie jestem prawnikiem więc trudno ocenić poziom dyskusji o prawie w fotografii jakie często pojawiają się na grupach fotograficznych. Podstawy na pewno większość z nas ma i wiem, że fotografów robiących zdjęcia bez umowy jest w tej chwili bardzo mało. Kiedy zaczynałem popularne wśród fotografów było porównywanie umów i odpisywanie od siebie “najfajniejszych” punktów. Mam co do tego taką teorię: kiedy łączy się dwie złe umowy to powstaje z tego jedna – znacznie gorsza niż te dwie pozostałe. Teraz prawdopodobnie jest już w tej kwestii znacznie lepiej.

Czy ktoś kiedykolwiek wykorzystał zdjęcie Twojego autorstwa bez Twojej zgody? Jak zareagowałeś? A jeśli nie, to czy podjąłbyś w takiej sytuacji działania?

Kilka razy pisali do mnie fotografowie, którzy znaleźli moje zdjęcia na różnych profilach w sieci. Pisałem wtedy do osób administrujących danym kontem z prośbą o wyjaśnienie. Być może to oburzy część fotografów, ale ja nie jestem pieniaczem. Jeśli ktoś nie zarabia na tym, że ukradł czyjeś zdjęcie to nie widzę problemu. Fajnie jak widnieje podpis pod fotografią. Jeśli taka osoba po mojej prośbie dodaje podpis lub link do strony to uważam sprawę za zakończoną. Być może wynika to z tego, że ja już dostałem wynagrodzenie za moje zdjęcia. Jeśli fotograf robi zdjęcie krajobrazu i nikt mu za nie zapłacił to ma prawo się wściekać gdy opublikuje je jakiś duży portal lub magazyn branżowy. Ciężki temat.

Pytanie na koniec być może trochę górnolotne, ale czym dla Ciebie są Twoje fotografie? Czujesz się artystą czy zdjęcia są dla Ciebie po prostu sposobem zarabiania na życie?

Kiedyś miałem taką ciekawą przygodę z kolegą, który jest rzeźbiarzem. Dałem mu aparat w prezencie i po dwóch tygodniach zrobiliśmy wspólną wystawę fotografii w takim śmiesznym pubie The Foundry w Londynie. Każdy z nas miał tam jakąś notkę o sobie. W moim opisie nie było nic o sztuce, a u mojego kolegi (fotografa od całych dwóch tygodni) stało jak byk, że uważa się za artystę. Zapytany o to wyjaśnił mi, że słowo artysta widocznie ma zbyt duży ciężar gatunkowy w moim języku. Faktycznie, kiedy pojechałem odwiedzić go w Tureckiej Republice Północnego Cypru, okazało się, że tam pierwszy lepszy grajek uliczny tytułuje się artystą.

Dziękuję za rozmowę.

 

Jacek Siwko: fotograf ślubny, autor podcastu Niezłe Aparaty, kanału na YouTubie Fleszem po Oczach oraz poradnika Fotografia ślubna. Od A do Z.

Porządki na blogu

Karolina Sawicka03 lipca 2018Komentarze (0)

Wzrastająca liczba obserwujących bloga skłoniła mnie do uporządkowania treści w nim zawartych. Od tej pory poruszanie się po blogu i wyszukiwanie informacji odnoszących się do prawa fotografii powinno być prostsze i przyjemniejsze 🙂

 

Powstało kilka kategorii:

Prawo autorskie w obiektywie – kategoria mieszcząca zdecydowanie najwięcej wpisów. To tu znajdują się wszelkie „prawnicze rozkminki” na temat prawa fotografii:

  1. Fotografia jako utwór.
  2. Słów kilka o współtwórstwie.
  3. Granica między dziełem inspirowanym a zależnym.
  4. Wizerunek część pierwsza i druga.
  5. Prawo panoramy.
  6. Fotografia jako cytat.
  7. Zadośćuczynienie.
  8. Okładka Vogue Polska w kontekście prawa autorskiego.
  9. Autoryzacja fotografii z koncertu przez artystę.

Fotografia na wokandzie – tu znajdziesz omówienie orzeczeń sądowych, które traktują o prawie autorskim w fotografii:

  1. Gazeta przegrywa z autorką zdjęcia. Kolejny istotny wyrok w Polsce.
  2. Monkey selfie.
  3. Prawo do integralności utworu nie jest absolutne.
  4. Ważny wyrok Sądu Najwyższego.
  5. Printscreen to nie cytat. 

Kradzież zdjęć – tu z kolei wpisy o wykorzystywaniu bez zezwolenia cudzych fotografii, ale również omówienie orzeczeń dotyczących tego naruszenia. Lektura ich uzasadnień to kopalnia wiedzy i masa wskazówek do stosowania w praktyce:

  1. Ktoś ukradł mi zdjęcie. Co robić?
  2. „Przecież było w google!” czyli 10 najczęstszych wymówek stosowanych przy kradzieży zdjęć.
  3. Gazeta przegrywa z autorką zdjęcia. Kolejny istotny wyrok w Polsce.
  4. Prawo do integralności utworu nie jest absolutne.
  5. Ważny wyrok Sądu Najwyższego.
  6. Printscreen to nie cytat.
  7. Zadośćuczynienie.

RODO – póki co w tej kategorii znajduje się jeden obszerny wpis, ale z całą pewnością będzie ich więcej:

  1. RODO w fotografii.

Wywiady – rozmowy z ciekawymi personami na równie interesujące tematy. Wkrótce rozpoczynam cykl wywiadów z fotografami:

  1. Dron a prawa autorskie.
  2. Fotografowanie znaków towarowych.
  3. Jacek Siwko: kiedy spotyka się dwóch fotografów to tematy rodzą się same.

Z życia bloga – wszystko co go dotyczy, czyli obecność w mediach, podsumowania, szkolenia itd.

  1. Podsumowanie początkującego bloga.
  2. Prawy profil w Radio Olsztyn.
  3. Szkolenie Prawo dla fotografa.

Krok poza temat – a tutaj wpisy stworzone pod wpływem chwili, które nie mieszczą się w pozostałych kategoriach 🙂

  1. Wielki comeback Polaroida.
  2. Najlepsze serwisy stockowe.
  3. 5 tys. zł zadośćuczynienia dla fotografa za niesłuszne zatrzymanie.

Posprzątane!

Teraz czas na relaks 🙂

Pozdrowienia!

 

RODO w fotografii

Karolina Sawicka29 czerwca 20187 komentarzy

Być może masz już świadomość, że panika związana z RODO w fotografii jest zupełnie niepotrzebna i wiesz jaki wpływ te zmiany mają na Twoją pracę. Good for you, cieszę się 🙂

Jest jeszcze jednak spora część, która szuka odpowiedzi i znajduje w sieci wiele sprzeczności. Jeśli znajdujesz się w gronie tych osób, przeczytaj mój wpis. Opracowując go poszukiwałam informacji tylko w oparciu o rzetelne źródła, a były to materiały Ministerstwa Cyfryzacji (filmy i live’y dr Macieja Kaweckiego), komentarz do Rozporządzenia pod red. dr Pawła Litwińskiego, opinie Grupy Roboczej art. 29 oraz oczywiście sam tekst Rozporządzenia. Mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie źródło konkretnej wiedzy. Enjoy 🙂 

Na początku ustalmy ponad wszelką wątpliwość czy wizerunek jest to dana osobowa.

TAK

Ok, przejdźmy dalej…

Taki  żarcik 🙂 Wierzę, że nie jesteś czytelnikiem, którego zaspokoi odpowiedź „tak” albo „nie”, Ty pewnie chcesz jeszcze wiedzieć, „a dlaczego?”. Proszę bardzo!

Definicja danych osobowych według RODO brzmi następująco:

Dane osobowe oznaczają informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej (osobie, której dane dotyczą); możliwa do zidentyfikowania osoba fizyczna to osoba, którą można bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować, w szczególności na podstawie identyfikatora takiego jak imię i nazwisko, numer identyfikacyjny, dane o lokalizacji, identyfikator internetowy lub jeden bądź kilka szczególnych czynników określających fizyczną, fizjologiczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową lub społeczną tożsamość osoby fizycznej”

Czy z tej definicji wynika wprost, że sam w sobie wizerunek jest daną osobową? Nie za bardzo. 

Na horyzoncie pojawia się jednak superbohater Grupa Robocza art. 29, która pokazuje, objaśnia i rozkłada na łopatki przytoczoną definicję. I tak:

  • Informacje – są to wszelkie stwierdzenia na temat danej osoby. Będą zarówno obiektywne (zawartość jakiejś substancji we krwi) i subiektywne (opinie, oceny np. ocena wiarygodności kredytowej). Będą dotyczyły życia prywatnego i rodzinnego, ale też relacji zawodowych i zachowań ekonomicznych i społecznych. Będą niezależne od charakteru, treści, formy (alfabetycznej, liczbowej czy fotograficznej właśnie) i nośnika technicznego, na którym są zawarte. W końcu będą to też dane biometryczne, czyli odciski palców, wzorzec siatkówki, geometria dłoni, ale też będą to głęboko zakorzenione zachowania czy umiejętności  takie jak specyficzny chód czy sposób mówienia (ciekawe, prawda?)
  • Dotyczące – takie, które są na temat danej osoby. Posłużę się w tym miejscu przykładem Grupy Roboczej, bo świetnie zobrazuje o co chodzi:

–> Rejestr serwisu samochodu prowadzony przez mechanika lub warsztat zawiera informacje o samochodzie, przebiegu, datach przeglądów technicznych, usterkach technicznych i stanie materialnym. Informacje te są powiązane w rejestrze z numerem tablicy rejestracyjnej i numerem silnika, które z kolei mogą zostać powiązane z właścicielem. Jeżeli warsztat powiąże pojazd z jego właścicielem w celu wystawienia faktury, informacje te „dotyczą” właściciela lub kierowcy. Jeżeli powiąże się informacje z mechanikiem, który pracował przy samochodzie, w celu ustalenia wydajności jego pracy, informacja ta będzie również „dotyczyła” mechanika.

  • Zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania – osoba zidentyfikowana to taka, którą można wyodrębnić wśród grupy, a możliwa do zidentyfikowana to taka, którą można zidentyfikować posługując wszelkimi sposobami jakimi może posłużyć się administrator lub inna osoba.
  • Osoby fizycznej – dane muszą odnosić się do żyjącej osoby fizycznej (RODO nie dotyczy osób zmarłych czy osób prawnych).

Znalazłeś/aś odpowiedź na pytanie, dlaczego wizerunek to dana osobowa? Jest nią dlatego, że stanowi jeden ze sposobów identyfikacji osoby.

Ok, a co to jest „przetwarzanie”?

Właściwie wszystko.

Będzie to zbieranie, utrwalanie, organizowanie, porządkowanie, przechowywanie, adaptowanie lub modyfikowanie, pobieranie, przeglądanie, wykorzystywanie, ujawnianie poprzez przesłanie, rozpowszechnianie lub innego rodzaju udostępnianie, dopasowywanie lub łączenie, ograniczanie, usuwanie lub niszczenie.

Wychodzi więc na to, że publikując zdjęcie pary młodej w swoim portfolio:

  1. przetwarzasz dane osobowe na gruncie RODO,
  2. rozpowszechniasz wizerunek na gruncie prawa autorskiego.

! WAŻNE !
Mimo, że zawarte w Rozporządzeniu definicje danych osobowych oraz przetwarzania są bardzo szerokie, sam fakt że dana sytuacja będzie stanowiła przetwarzanie danych osobowych wcale nie przesądza o stosowaniu przepisów RODO. Wyłączeniu podlega np. przetwarzanie danych przez osobę fizyczną w celach czysto osobistych czy domowych. Te przepisy są racjonalne i elastyczne – nie zapominajmy o tym.

Podstawą przetwarzania danych osobowych może być m.in. zgoda osoby na przetwarzanie jej danych, wykonanie umowy lub wypełnienie obowiązku prawnego (np. wystawienie faktury). Podaję tylko te trzy podstawy, bo to one najczęściej pojawiają się w Twojej pracy.

Jeśli fotografujesz osobę, z którą masz umowę to właśnie ona stanowi podstawę do przetwarzania danych osobowych. Mimo, że pojęcie przetwarzania jest znacznie szersze niż rozpowszechniania lepiej powstrzymać się z publikowaniem zdjęć bez wyraźnej na to zgody pisemnej. Strona umowy musi wiedzieć, że zgoda na przetwarzanie danych osobowych obejmuje też np. publikację 5 zdjęć z jej wizerunkiem na stronie firmowej fotografa.

Odnośnie samej zgody na gruncie prawa autorskiego sporo już wiesz np. stąd i stąd 🙂 Wiele się nie zmienia, po prostu obecnie musisz poinformować, że zgodę (czy na przetwarzanie danych osobowych czy na publikację wizerunku) można w każdej chwili cofnąć. Musisz pamiętać o tym, że to na administratorze ciąży obowiązek wykazania, że osoba, której dane dotyczą udzieliła zgody i została poinformowana o możliwości jej cofnięcia, więc lepiej mieć to „na papierku”. Nihil novi jednak, bo taki ciężar dowodowy znany jest już z art. 6 kodeksu cywilnego

Najprostsze oświadczenie o wyrażeniu zgody na publikację wizerunku może wyglądać np. tak:

ZGODA NA PUBLIKACJĘ WIZERUNKU

Wyrażam zgodę na zamieszczenie przez …………………. (nazwa, adres) mojego wizerunku utrwalonego podczas ………………….. w dniu …………………….., którego byłem/am uczestnikiem, na stronie ………………………… w celu ………………………….. .

Zostałem/am poinformowany/a, że udzielona przeze mnie zgoda jest dobrowolna i przysługuje mi prawo do jej cofnięcia.

RODO – niechciany gość na uroczystościach?

Nie ma obowiązku zbierania zgód od każdego z uczestników na fotografowanie/nagrywanie uroczystości takich jak ślub, chrzciny, pogrzeb, komunia. Jak wskazuje Ministerstwo Cyfryzacji są to uroczystości rodzinne, osobiste, wobec czego RODO na takie wydarzenia nie wprasza się, niemniej jednak jeśli fotografie lub film chce się upublicznić poprzez zamieszczenie w swoim portfolio czy na Facebooku, musi być na to zgoda osób znajdujących się w tym materiale. To również nie jest żadne novum, konstrukcja jest znana doskonale z ustawy o prawie autorskim. Jedyna różnica sprowadza się do obowiązku informacyjnego, który można w takim przypadku spełnić poprzez jednozdaniowe umieszczenie informacji o tym, że dana uroczystość jest nagrywana/fotografowana i można nie wyrazić zgody na rozpowszechnianie wizerunku. 

Zgoda za rabat

Zgody na przetwarzanie danych czy publikację wizerunku nie można wymusić, ale można do niej zachęcić np. poprzez zaproponowanie rabatu. Nie powinno to jednak prowadzić do wyłączenia dobrowolności podjęcia decyzji, a ma to miejsce wtedy jeśli standardowa cena za usługę jest tak wygórowana, że nieskorzystanie z rabatu w zamian za wyrażenie zgody będzie ekonomicznie nieopłacalne. Tym bardziej zgoda nie będzie dobrowolna jeżeli od niej jest uzależnione w ogóle wykonanie umowy czy świadczenie usługi. 

Mając na uwadze, że zgodę w każdym czasie można cofnąć, należy w umowie uregulować, co dzieje się wówczas z udzielonym rabatem (np. różnica w cenie za usługę powinna podlegać zwrotowi). Taka sytuacja była przedmiotem sporu, który zakończył się przed sądem. Uznano wówczas, że para młoda nie mogła domagać się zadośćuczynienia od fotografa za wykorzystanie ich wizerunku, ponieważ uprzednio udzieliła mu pisemnej zgody w zamian za rabat za usługę. Sąd pokusił się nawet o stwierdzenie, że udzielenie rabatu może być traktowane jako „zapłata za pozowanie”, co powodowałoby brak konieczności uzyskania zgody na wykorzystanie wizerunku na mocy art. 81 ustawy o prawie autorskim.

Odnośnie publikacji wizerunku dzieci, tak jak dotychczas, wymagana jest bezwzględnie zgoda rodziców lub opiekunów.

Ok…

Miałam jeszcze trochę do powiedzenia, jednak właśnie policzyłam znaki i jeśli dotrwałeś/aś do końca to naprawdę chapeau bas 🙂

Masz pytania? Pisz śmiało! Na pewno jest jeszcze sporo kwestii dotyczących RODO w fotografii, które wymagają kilku słów komentarza.

Pamiętaj jednak, aby w tym całym zamieszaniu mieć na względzie ów racjonalność i elastyczność przepisów, a której wspomniałam na początku. RODO nie może i nie prowadzi do absurdów, także

keep calm & do your work


Wpis opracowany na podstawie:

  • Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), 
  • komentarza do Rozporządzenia (j.w.) pod red. dr Pawła Litwińskiego, 
  • opinii nr 4/2007 w sprawie pojęcia danych osobowych Grupy Roboczej nr 29, 
  • filmów dr Macieja Kaweckiego, Dyrektora Departamentu Zarządzania Danymi z Ministerstwa Cyfryzacji.

 

Printscreen to nie cytat

Karolina Sawicka13 czerwca 2018Komentarze (0)

Ciekawy spor zakończył się przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie. Pewien fotograf pozwał portal X za bezprawne zamieszczenie pięciu fotografii jego autorstwa przestawiających akty kobiece. Zdjęcia zostały skopiowane poprzez printscreen z portfolio powoda umieszczonego na portalu Y. Fotograf żądał zaniechania publikacji, zamieszczenia przeprosin na łamach portalu oraz kwoty 14.700 zł tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia za zawinione naruszenie praw autorskich. Portal natomiast stwierdził, że działał w ramach prawa cytatu (częsty manewr podmiotów naruszających prawo autorskie). 

Sąd I instancji nakazał portalowi usunięcie spornych zdjęć, zamieszczenie przeprosin na okres 14 dni, a także zasądził na rzecz fotografa kwotę 9.100 zł wraz z odsetkami. Pozwany portal wniósł apelację, którą sąd odwoławczy uznał za zasadną tylko odnośnie okresu, na jaki miały zostać zamieszczone przeprosiny i zmienił go na 7 dni.

Z uzasadnienia można wynieść wiele istotnych informacji odnoszących się do praw autorskich w fotografii. 

Sąd wskazał, że zastosowana technika umożliwiająca skopiowanie zdjęć do strony internetowej nie ma znaczenia. Wykonanie zrzutu z ekranu i zamieszczenie go na stronie internetowej jako publikacji prasowej stanowi wykorzystanie utworu. To nie jest to samo co zamieszczenie linku do innej strony, na której opublikowano fotografie, a które niekiedy przy spełnieniu dodatkowych przesłanek jest uznawane za legalne.

Sąd stwierdził za bezskuteczny zarzut pozwanego, jakoby fotograf nie wykazał na czym miała polegać jego szkoda majątkowa i naruszenie praw osobistych (również częsty argument podmiotu naruszającego). Fotograf takiego obowiązku nie miał. Zacytuję w tym miejscu dość obszerny fragment uzasadnienia Sądu Apelacyjnego:

” […] przypomnieć należy, że zgodnie z art. 17 pr. aut. co do zasady twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu, rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Wykorzystanie utworu bez zgody autora stanowi zatem o naruszeniu jego praw majątkowych. Naprawienia wyrządzonej takim działaniem szkody autor może dochodzić zgodnie z art. 79 ust. 1 pkt. 3 ppkt a i b pr. aut. albo na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu […]. Pozwany postępując zgodnie z prawem musiałby przed publikacją zdjęć na swojej stronie internetowej zapłacić powodowi albo za przeniesienie praw majątkowych, albo co najmniej za udzielenie licencji. Bezprawne wykorzystanie utworów powoda bez stosownej umowy i bez zapłaty wynagrodzenia stanowi o szkodzie majątkowej powoda. Powód dokonał wyboru uprawnień przysługujących mu w takim przypadku i nie dochodził naprawienia szkody na zasadach ogólnych, a tylko wówczas musiałby udowodnić rozmiar szkody. Powód, który domagał się ostatecznie zapłaty dwukrotności wynagrodzenia na podstawie art. 79 ust. 1 pkt. 3 ppkt b pr. aut. nie miał obowiązku wykazywać, w czym wyraża się jego szkoda. W takim przypadku udowodnieniu podlegała jedynie wysokość wynagrodzenia, którego powód mógł oczekiwać od pozwanego, gdyby ten zwrócił się o udzielenie licencji, względnie o przeniesienie na jego rzecz praw majątkowych do utworów.

Nic dodać, nic ująć.

Co do naruszenia praw osobistych, było ono dość oczywiste. Naruszono prawo do oznaczenia utworów swoim nazwiskiem lub pseudonimem oraz prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworów. 

Sąd słusznie również uznał, że takie wykorzystanie utworu nie mieści się w granicach dozwolonego użytku, jakim jest m. in. prawo cytatu. O warunkach, jakie powinien spełniać cytat, aby cytatem mógł zostać, a tym bardziej kiedy może nim zostać fotografia, dowiesz się o tutaj. Warto pamiętać o tym, że w przypadku fotografii prawo cytatu należy stosować niezwykle ostrożnie mając na uwadze konkretne cele, jakim cytat ma służyć. Zamieszczenie zdjęcia a pod nim lakonicznego komentarza to nie jest analiza krytyczna, na co powoływał się pozwany.

Oczywiście chybione było również powoływanie się przez pozwany portal na art. 25 pr. aut. stanowiący o dozwolonym użytku m.in. w Internecie, ponieważ przepis ten dotyczy fotografii reporterskich, a trudno za tak owe uznać fotografie przedstawiające akty kobiece.

Odnośnie zaś wysokości odszkodowania, co zawsze wzbudza wśród fotografów sporo emocji, sąd uznał, że ustalenie tejże wymaga wiadomości specjalnych, a co za tym idzie – opinii biegłego. I teraz pytanie, co brał pod uwagę biegły przy sporządzaniu swojej opinii?

1) Charakter zdjęć, co innego bowiem fotografia reporterska co innego artystyczna, chyba nie ma tu wątpliwości.

2) rodzaj wydawnictwa (papierowe, internetowe),

3) pozycja danego tytułu prasowego (renoma).

Biegły wskazał, że opłata licencyjna może wahać się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych, a w przypadku  zdjęć do edytorialu – od 1000 zł do kilku tysięcy dolarów. W końcu w niniejszej sprawie ustalił wynagrodzenie na poziomie 3300 zł za 5 fotografii. Opinię innego biegłego, który posiłkował się tabelami ZPAF sąd uznał za nieprzydatną 🙂

Tyle z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Zachęcam jednak do przeczytania całości, ponieważ zadziwiające są brzytwy, których chwytał się pozwany w tej sprawie. Wyrok znajdziecie o tu: sygn. akt I Aca 1159/16.