Karolina Nowalska

adwokat

Specjalizuję się w sprawach z zakresu prawa autorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa fotografii oraz muzyki. Na co dzień prowadzę kancelarię adwokacką na olsztyńskiej Starówce.
[Więcej >>>]

W dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć temat, z którym spotykam się na co dzień w praktyce reprezentując twórców. Kwestia zarówno samego przyznania zadośćuczynienia pieniężnego, jak również jego wysokość jest na tyle dowolna, że często staje się ona przedmiotem „prawniczych przepychanek” na sali sądowej w sprawach o ochronę praw autorskich. 

Roszczenie o zadośćuczynienie statuuje art. 78 ust. 1 zd. 3 Pr. aut.:

„Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.”

Czy przyznanie twórcy zadośćuczynienia jest fakultatywne czy obligatoryjne?

Sformułowanie użyte w powyższym przepisie „sąd może” nasuwa wniosek, że jest ono fakultatywne. Nie oznacza to jednak zupełnej dowolności sądu, który powinien przy ocenie zasadności tego roszczenia wziąć pod uwagę szereg przesłanek. Osobiście chylę się ku poglądowi wyrażonemu przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21.03.14 r., IV CSK 407/13, który stwierdził, że:

„sformułowanie <<sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną…>> nie oznacza, że przyznanie zadośćuczynienia zależy od dowolnego uznania sądu, a oznacza, że jeżeli zostały spełnione przesłanki odpowiedzialności sprawcy naruszenia, w tym zawinione działanie, sąd przyznaje zadośćuczynienie w wysokości adekwatnej do stopnia naruszenia autorskich praw osobistych.

Podstawowymi kryteriami przy ocenie zasadności tego roszczenia są:

  1. rozmiar i intensywność doznanej krzywdy (ocenianej obiektywnie),
  2. stopień negatywnych konsekwencji dla pokrzywdzonego, w tym również tych, które są niewymierne majątkowo,
  3. stopień zawinienia po stronie sprawcy naruszenia.

Jako kryterium dodatkowe wskazuje się sytuację majątkową zobowiązanego.

Kiedy sąd może odstąpić od zasądzenia zadośćuczynienia?

Wtedy gdy na tle oceny całokształtu okoliczności uzna, że zastosowane już środki niemajątkowe ochrony dóbr osobistych były wystarczające z punktu widzenia ochrony interesów pokrzywdzonego. Powinien jednak wtedy brać pod uwagę stopień winy sprawcy, rozmiar doznanej krzywdy i dobór środków zmierzających do usunięcia skutków naruszenia.

Przykład: profesjonalny podmiot (wydawca) dopuszcza się naruszenia, a w momencie jego wykrycia przeprasza autora w skierowanym do niego piśmie. Nie jest to działanie wystarczające dla ochrony interesów twórcy (a przynajmniej nie powinno za takie zostać uznane przez sąd).

Należy pamiętać, że uzyskanie rekompensaty za krzywdę moralną w inny sposób niż majątkowy nie może być uznane za jedyne ograniczenie fakultatywności przyznania zadośćuczynienia. Wręcz przeciwnie – sąd ma obowiązek zasądzić odpowiednią kwotę pieniężną tytułem zadośćuczynienia, gdy samo usunięcie skutków naruszenia czy przeproszenie będzie niewystarczające do zrekompensowania ujemnych przeżyć psychicznych wywołanych faktem naruszenia osobistych praw autorskich. 

Jakie są przesłanki zasądzenia zadośćuczynienia? 

Pierwszą i najważniejszą jest krzywda twórcy. Zgodnie z poglądami doktryny krzywda występuje wówczas, gdy dochodzi do uszczuplenia dobra chronionego przez prawo, przy czym uszczuplenie to nie zachodzi w sferze majątkowej. Z tego też powodu krzywdę określa się również jako szkodę niemajątkową. W odniesieniu do prawa autorskiego będzie to uszczerbek jaki powstaje w osobistej relacji twórcy z utworem. 

Co będzie stanowiło taki uszczerbek? M.in.:

  1. chyba najczęściej występujący brak informacji o autorstwie, 
  2. silne kadrowanie fotografii (o naruszeniu prawa do integralności utworu już wspominałam i zachęcam do powrotu do tego wpisu, który znajdziesz o tutaj, ponieważ jest on ważny w kontekście zadośćuczynienia),
  3. pozbawienie twórcy prawa do decydowania o wykorzystaniu dzieła poprzez np. zamieszczenie go na stronie internetowej.

Winny czy niewinny? 

Często spotykam się z argumentem, że owszem podmiot dopuścił się naruszenia, ale nieświadomie, wobec tego nie można mu przypisać winy. Jest to argument od początku do końca błędny.

Po pierwsze, ustawodawca nie postawił wymogu zaistnienia winy umyślnej, wobec czego zawinionym naruszeniem będzie zarówno umyślne działanie sprawcy, jak i nieumyślne w postaci lekkomyślności czy niedbalstwa.

Po drugie, od niektórych podmiotów wymaga się stosowania określonych wzorców należytego postępowania, a brak ich zastosowania ma zasadniczy wpływ na stopień zawinienia. Wzorce te zależą od rodzaju prowadzonej działalności oraz obowiązków, jakie na daną grupę zawodową nakładają przepisy prawa (np. prawo prasowe). Od podmiotów profesjonalnych, ze względu na zawodowy charakter ich działalności, będzie więc wymagało się nieco więcej niż od przeciętnego Kowalskiego. Będzie to np. wzorzec należytej staranności, którego zachowanie jest konieczne przy opracowywaniu materiałów prasowych.

Przykład: wydawca na co dzień wykorzystujący w swojej działalności różnego rodzaju fotografie nie może skutecznie usprawiedliwiać się niemożnością ustalenia autora zdjęcia. Takie zachowanie zostanie uznane za zawinione i nieprofesjonalne. 

Funkcje zadośćuczynienia

Zasadniczo wskazuje się dwie, niekiedy trzy funkcje: kompensacyjną oraz represyjną i prewencyjną. Mają one zasadniczy wpływ na zasadność roszczenia i jego wysokość.

Funkcja kompensacyjna wskazywana jest jako główna i niekiedy jest traktowana przez pełnomocników podmiotów naruszających jako jedyna, a zaraz zobaczysz dlaczego. Kompensacja ma co do zasady wyrównać krzywdę poniesioną przez autora. W uchwale Sądu Najwyższego z dnia 09.09.08 r., sygn. III CZP 31/08 czytamy, że:

„zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę pełni funkcję kompensacyjną, ponieważ zmierza przede wszystkim do wyrównania uszczerbku w dobrach prawnie chronionych i przywrócenia ich poprzedniego stanu. Innymi słowy ma stanowić ekwiwalent pieniężny doznanej szkody majątkowej przez dostarczenie poszkodowanego realnej korzyści ekonomicznej.”

Sama jednak funkcja kompensacyjna nie wyczerpuje celu zadośćuczynienia, jakim jest satysfakcja, którą zamiast pokrzywdzenia powinien odczuć autor. Ugruntowany został pogląd, wedle którego satysfakcja powstaje wówczas, gdy wysokość zasądzonego zadośćuczynienia jest dla sprawcy odczuwalną sankcją majątkową, czyli represją.

Istotna z punktu widzenia twórcy jest również funkcja prewencyjna, bowiem dobra chronione prawem autorskim powinny uzyskać dodatkową ochronę jako dobra o szczególnym znaczeniu społecznym. Wspominał o tym Sąd Apelacyjny w Łodzi w omawianym przeze mnie o tutaj wyroku, który stwierdził, że wysokość zasądzonego zadośćuczynienia nie może być dla osoby odpowiedzialnej tylko symboliczna, dlatego że ma ona za zadanie zapobiec dokonywaniu podobnych naruszeń dóbr osobistych przez ten podmiot w przyszłości. 

Jak więc widzisz, gdyby skupić się jedynie na funkcji kompensacyjnej, pominięte zostaną dość istotne z punktu widzenia twórcy okoliczności mające wpływ nie tylko na samą zasadność, ale i wysokość zadośćuczynienia.

Właśnie, przejdźmy więc do wysokości zadośćuczynienia…

Brak jest sprecyzowanych zasad, według których sąd ją ustala. Przepis zawiera tylko określenie, że kwota ta powinna być „odpowiednia”. Przyjmuje się, że sumą „odpowiednią” będzie suma:

  1. odpowiadająca wielkości doznanej krzywdy,
  2. umiarkowana,
  3. odpowiadająca przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa.

Wskazuje się przy tym, że wysokość zadośćuczynienia powinna być, jak to ładnie ujmuje się w orzecznictwie – majątkowo doniosła dla podmiotu odpowiedzialnego za naruszenie.

Przykład: podmiotem naruszającym jest wydawca poczytnego dziennika. Wysokość zadośćuczynienia w takim przypadku – aby być majątkowo doniosłą – powinna stanowić znaczący czynnik kalkulacyjny w działalności gospodarczej tego podmiotu. 

Jest to niezwykle istotne, bowiem jeśli podmiotem naruszającym jest np. wspomniane wydawnictwo, przyjmuje się, że uzasadnionym będzie odejście od tradycyjnego ustalania wysokości zadośćuczynienia przez pryzmat doznanej krzywdy, a odwołanie się w takim przypadku do ekonomicznie skalkulowanej wysokości, która będzie dla podmiotu naruszającego po prostu odczuwalna. 

Na koniec jeszcze jedno, o czym chciałabym wspomnieć, a z czym zdarzyło mi się spotkać w praktyce zawodowej. Nie pozwólcie przekonać się argumentem, że wobec faktu przeproszenia (jakkolwiek szczere i doniosłe by ono nie było) sprawa jest załatwiona. To wam jako twórcom, których prawa autorskie zostały naruszone przysługuje prawo wyboru środków z katalogu roszczeń przewidzianych w ustawie o prawie autorskim. Macie takie samo prawo żądać zadośćuczynienia jak odstąpić od żądania przeprosin i w żadnym wypadku ten wybór nie powinien działać na Waszą niekorzyść.

Pozdrawiam Cię z mroźnego Olsztyna (-16 st. 🙂 )

Rzeka Łyna/foto: Karolina Nowalska

Fotografia jako cytat

Karolina Nowalska10 lutego 20183 komentarze

Czy fotografia może zostać użyta jako cytat? Może, jednak pod pewnymi warunkami, o których powołujący się na to prawo albo zapominają albo próbują je zmodyfikować pod swoje subiektywnie uzasadnione potrzeby, a zbyt liberalne podejście do tych przesłanek może narazić cytującego na konsekwencje prawne. 

Definicję legalną prawa cytatu znajdziesz w art. 29 Pr.aut., który stanowi, że:

„wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie prawami gatunku twórczości”.

Jakie warunki należy spełnić by móc skorzystać z prawa cytatu?

Utwór cytowany musi być już rozpowszechniony

Utwór uważa się za rozpowszechniony, gdy za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie. Rozpowszechnieniem będzie np. zamieszczenie fotografii w swoim portfolio na stronie internetowej.

Rozmiar utworu cytowanego ma znaczenie

Drobny utwór można przytaczać w całości. Większy natomiast wówczas gdy utwór ten będzie pozostawał w takiej proporcji do wkładu twórczości cytującego, aby nie było wątpliwości, że stworzył on własne, samoistne dzieło. Za każdym razem rozmiar utworu cytowanego będzie rozpatrywany w danych okolicznościach sprawy. Jeśli np. czasopismo wykorzysta na okładce zdjęcie Twojego autorstwa powołując się na prawo cytatu, należałoby przeprowadzić dowód na to, czy po usunięciu tego zdjęcia z okładki pozostanie na niej coś więcej niż elementy stałe takie jak tytuł, numer itp. Jeśli nie, będziemy mieli do czynienia z przekroczeniem prawa do cytatu.

Oznaczenie autorstwa utworu cytowanego

Zdaje się, że jest to warunek najlepiej kojarzony przez korzystających z prawa cytatu. Zachodzi tu jednak kilka dość powszechnych nieporozumień:

  1. Jest to warunek konieczny, ale nie jedyny! Argument „podpisałem autora, więc o co chodzi”, gdy nie będą spełnione cele cytatu będzie niewystarczający.
  2. Utwór cytowany jest powszechnie znany? Nie szkodzi! I tak należy oznaczyć jego autora. Art. 34 ustawy o prawie autorskim stanowi, że można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Obowiązek ten nie ogranicza się do sytuacji, w których wykorzystanie cudzego utworu bez oznaczenia, że jest to utwór obcy, mogłoby wprowadzać w błąd przeciętnego odbiorcę co do autorstwa utworu. Obowiązek ten dotyczy także wymienienia twórcy i źródła utworów powszechnie znanych.
  3. Utwór cytowany został rozpowszechniony anonimowo? Nie szkodzi! Nadal należy oznaczyć jego autorstwo. Anonimowe opublikowanie utworu to prawo twórcy, które w żadnym wypadku nie kreuje domniemania, że autor upoważnił kogokolwiek do przejmowania jego twórczości. Argument jakoby brak podpisu miał być podyktowany chęcią poszanowania prawa do anonimowości autora jest nietrafiony. Profesor Ryszard Markiewicz wyraził pogląd, zgodnie z którym

„obowiązek wskazania autorstwa jest bezwzględną przesłanką ograniczenia prawa wyłącznego, toteż jego niedotrzymanie skutkuje niemożnością powołania się na prawo cytatu, chyba że ustalenie autorstwa okazało się niemożliwe w tym sensie, że cytujący wyczerpał wszystkie dostępne mu w okolicznościach sprawy możliwości ustalenia autora”.

Profesor wskazuje również na at. 5 ust. 3 lit. d Dyrektywy 2001/29/WE, który zezwala na cytowanie, o ile zostanie podane źródło, łącznie z nazwiskiem autora, poza przypadkami, w których okaże się to niemożliwe.  Jeżeli więc ustalenie osoby twórcy nie jest możliwe, to warunek określony w art. 34 Pr.aut. może wypełniać podanie informacji, że cytat pochodzi od anonimowego twórcy.

Cele cytatu

  1. Wyjaśnienie/nauczanie – pojęcia bardzo podobne. Na cel nauczania często powołują się np. twórcy podręczników szkolnych. Będzie spełniony, gdy cytowany utwór jest niezbędny dla zrozumienia przekazu dzieła, do którego został wykorzystany. Profesor Ryszard Markiewicz zwraca uwagę na bardzo interesującą kwestię. W krytykowanym przez niego wyroku z dnia 10.06.2016 r., sygn I ACa 275/16, Sąd Apelacyjny w Krakowie przyjął że umieszczenie zdjęcia przedstawiającego wizerunek reżysera Andrzeja Wajdy przy informacji o jednym z jego filmów dokumentalnych miało zarówno cel wyjaśnienia przez uwidocznienie wizerunku reżysera, jak i nauczanie przez rozpowszechnienie tego wizerunku w kraju i za granicą. Profesor bardzo trafnie zauważa, że:

    „przy takim podejściu usprawiedliwione byłoby dowolne korzystanie z wszystkich dzieł m.in. plastycznych i fotograficznych w każdym utworze o charakterze informacyjnym. Ale przecież dla nauczania o filmie nie jest potrzebne pokazywanie twarzy reżysera”.

  2. Analiza krytyczna – cytowany utwór jest niezbędny dla dokonania analizy utworu, do którego został wykorzystany. Będzie to sytuacja, w której ktoś wykorzystuje fotografię, a następnie omawia użytą do jego wykonania technikę.
  3. Prawa gatunku twórczości – cytowany utwór jest niezbędny dla stworzenia dzieła z gatunku pastiszu, karykatury czy kolażu. Aby powstający w ramach takich gatunków utwór mógł zostać uznany za samodzielny,  jego autor powinien zmienić sens i sytuację cytowanego utworu na tyle, aby było wiadomo że w ten sposób przedstawia on własne spojrzenie na problematykę zawartą w utworze cytowanym. W innym przypadku będzie to zwykłe naśladownictwo i będzie wykraczało poza uprawnienie z art. 29 ust. 1 Pr. aut.

Cele cytatu, mimo że na pozór mogą wyglądać jako łatwe do osiągnięcia, nie będą stanowić deski ratunku, na której zawsze można polegać. Wszystkie te wymogi łączy jeden wspólny mianownik – cytat musi być niezbędny.

Konkludując, prawo cytatu szczególnie w odniesieniu do fotografii to dość grząski grunt, po którym należy stąpać ostrożnie. Zarówno artyści fotografowie jak i osoby chcące skorzystać z czyjejś fotografii powinni dokonać analizy powyższych przesłanek każdorazowo w odniesieniu do konkretnej sytuacji i spróbować spojrzeć na nią zarówno oczami twórcy jak i chcącego z tej twórczości skorzystać.

Źródła: R. Markiewicz, Fotografia portretowa i prawo cytatu – na marginesie orzeczenia SA w Krakowie z dnia 10 czerwca 2016 r., w: A. Olejniczak, M. Orlicki, J. Pokrzywniak (red.) Z badań nad prawem prywatnym. Księga pamiątkowa dedykowana Profesorowi Andrzejowi Kochowi, Poznań 2017.

Kilka dni temu pojawił się w bazie orzeczeń Sądu Najwyższego niezwykle ważny wyrok w kontekście art. 79 ust. 1 pkt. 3 lit. b ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Link do jego treści znajduje się na końcu wpisu. 

Sąd Najwyższy stwierdził, że na podstawie wskazanego wyżej przepisu twórca, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone może dochodzić tylko jednokrotności wynagrodzenia, które byłoby należne tytułem udzielenia przez niego zgody na korzystanie z utworu.

Sąd Najwyższy zwrócił się do TSUE z pytaniem czy art. 13 dyrektywy 2004/48 WE parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29.04.2004 r. w sprawie egzekwowania prawa własności intelektualnej może być interpretowany w ten sposób, że uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone może żądać naprawienia wyrządzonej mu szkody na zasadach ogólnych albo bez konieczności wykazywania szkody i związku przyczynowego pomiędzy zdarzeniem naruszającym jego prawa a szkodą skoro powołany artykuł dyrektywy przewiduje, że o odszkodowaniu decyduje każdorazowo sąd biorąc pod uwagę następujące okoliczności:

a) poniesione przez poszkodowaną stronę negatywne skutki gospodarcze z utraconymi zyskami włącznie,

b) wszelkie nieuczciwe zyski uzyskane przez naruszającego,

c) elementy inne niż czynniki ekonomiczne w rodzaju np. uszczerbku moralnego, jaki naruszenie spowodowało dla właściciela praw,

lub alternatywnie do trzech powyższych sąd może ustanowić odszkodowanie ryczałtowe na podstawie elementów takich jak suma opłat licencyjnych, honorariów autorskich lub opłat należnych w razie udzielenia przez twórcę zgody na korzystanie z utworu.

TSUE odpowiedział na powyższe pytanie twierdząco, ale wskazał jednocześnie, że w wyjątkowych sytuacjach – gdyby miało dojść do rażącej dysproporcji pomiędzy poniesioną szkodą a uzyskanym odszkodowaniem ryczałtowym – sąd nie będzie związany takim żądaniem uprawnionego.

Zanim jednak TSUE odpowiedział na zadane pytanie, w międzyczasie zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23.06.2015 r., sygn. SK 32/41, w wyniku którego omawiany przepis utracił moc w zakresie, w jakim uprawniony mógł dochodzić trzykrotności wynagrodzenia w przypadku gdy naruszenie było zawinione. I ten wyrok dał pole do manewru, bowiem te same argumenty wykorzystywane przeciwko stosowaniu stawki trzykrotnej z powodzeniem można było wysunąć przeciwko stawce dwukrotnej. Clou leży w automatyzmie ustalania tego odszkodowania, które zostało oderwane od ustalania rzeczywiście poniesionej szkody.

Sąd Najwyższy kierując się powyższym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego stwierdził, że dwukrotność wynagrodzenia stanowi nieproporcjonalną sankcję dla naruszyciela i wobec tego twórcy należy się odszkodowanie ryczałtowe w wysokości jednokrotności stosownego wynagrodzenia. Nadal jednak istnieje brak konieczności wykazywania związku przyczynowego i faktycznie poniesionej szkody, co powoduje że ów automatyzm przyznawania odszkodowania będzie funkcjonował nadal, tyle że w niższej wysokości.

Wyrok wraz z uzasadnieniem możecie odnaleźć tu:

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10.11.17 r., sygn. V CSK 41/14.

Dron a prawa autorskie

Karolina Nowalska28 stycznia 2018Komentarze (0)

Do powstania dzisiejszego wpisu zainspirował mnie klient, którego prawa autorskie do fotografii wykonanych za pomocą drona bezprawnie naruszono. Zdałam sobie wówczas sprawę, jak niewiele z tą tematyką miałam dotychczas do czynienia. Dziś ta wiedza zostanie uzupełniona i to przez eksperta w tej dziedzinie – adwokata Kamila Wasilewskiego, autora bloga Latam dronem. Zapraszam do przeczytania naszej rozmowy.

Do czego służy dron i jakie są jego rodzaje?

Na początku wyjaśnienia wymaga sama definicja drona, która pomoże zrozumieć nam cele, do których dron ma zastosowanie. Dron (inaczej bezzałogowy statek powietrzny – BSP) jest zdalnie sterowaną platformą latającą za pomocą bezprzewodowego kontrolera lotu lub komputera. Drony określa się również mianem wielowirnikowców. Skąd ta nazwa? Wynika to z tego, że drony można podzielić ze względu na ich zastosowanie oraz ilość użytych wirników. Wyróżniamy m.in.:

quadrocoptery – najpopularniejszy rodzaj dronów, wyposażonych w 4 śmigła. Może być wykorzystany jako zabawka czy też w celach komercyjnych,

hexacoptery – są to już maszyny profesjonalne, mające 6 śmigieł. Bardzo często wykorzystuje się je do nagrywania filmów ze względu na możliwość udźwigu cięższego sprzętu.

octocoptery – jak sama nazwa wskazuje są wyposażone w 8 wirników.

Przede wszystkim drony kojarzą się nam z ich wykorzystaniem przez wojsko do celów militarnych. Jednakże zaczynamy zauważać coraz większe zastosowanie dronów do celów prywatnych oraz komercyjnych. Bezzałogowe statki powietrzne stosuje się przede wszystkim w badaniach naukowych. W biznesie niektóre firmy zamierzają uczynić z dronów środek transportu np. do dostarczania paczek czy pizzy. Drony znajdują również zastosowanie w branży telewizyjnej oraz reklamowej. Ostatnio Straż Miejska w Katowicach, w ramach walki ze smogiem, za pomocą drona sprawdzała czym ludzie palą w piecach. Posypały się wtedy pierwsze mandaty. Zatem zastosowanie dronów jest bardzo szerokie.

Czy zdjęcia i filmy wykonane za pomocą drona to utwory podlegające ochronie prawnoautorskiej?

Oczywiście, takie zdjęcie lub film to utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nie ma znaczenia dla oceny prawnej czy zdjęcia lub film wykonane zostały za pomocą aparatu fotograficznego czy drona. Różnica jest tylko w urządzeniu, za pomocą którego je zrobiono.

Czy operator drona może ponosić odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich i osobistych?

Tak. Jak wspomniałem wcześniej, dron podobnie jak aparat służy do robienia zdjęć lub filmów, zatem jego operator tak samo jak fotograf może ponosić odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich i osobistych. Operator drona musi liczyć się z tym, że w przypadku naruszenia praw autorskich zobowiązany będzie, w zależności od rodzaju roszczeń, m.in. do zaniechania naruszania prawa, usunięcia skutków naruszenia czy zapłaty odszkodowania.

Jakie uprawnienia należy posiadać, aby latać dronami?

Od września 2016 r. obowiązuje nowe prawo dronowe, które nakłada inne obowiązki dla amatorów latania dronem a inne dla profesjonalistów. Zacznijmy od pierwszej grupy, czyli tych którzy używają drona dla własnej przyjemności lub robią zdjęcia i nagrywają filmy na własny użytek. W takim przypadku, jeżeli dron nie przekracza masy 0.6 kg, nie trzeba posiadać żadnej licencji, ale latać dronem można poza miastem oraz nie wolno latać nad ulicami, ludźmi i samochodami. Kiedy natomiast dron waży powyżej 0,6 kg lot dronem można wykonywać w odległości nie mniejszej niż 100 metrów od zabudowanych miejscowości, miast, osiedli lub zgromadzeń osób na wolnym powietrzu oraz 30 metrów od pojedynczych osób, pojazdów, obiektów budowlanych. W takim wypadku dron powinien być w zasięgu wzroku operatora.

Natomiast w przypadku osób, które chcą zarobkowo wykorzystać drona, istnieje kilka obowiązków, jakie należy spełnić. Jednym z nich jest posiadanie 18 lat oraz uzyskanie orzeczenia lekarskiego. Następnie trzeba odbyć specjalistyczne szkolenie i zdać egzamin państwowy, który kończy się uzyskaniem tzw. świadectwa kwalifikacji UAVO. W ramach świadectwa UAVO można uzyskać uprawnienia do latania dronem w zasięgu wzroku (VLOS – Visual Line of Sight) oraz poza zasięgiem wzroku (BVLOS – Beyond Visual Line of Sight). Operator drona powinien mieć również wykupioną polisę OC.

Czy operator drona powinien posiadać odpowiednie zezwolenia na wykonywanie fotografii i nagrywanie filmów? Jeśli tak, to jakie? 

Użyję tutaj mojego ulubionego prawniczego zwrotu: „to zależy”. Są bowiem strefy, w których nie można latać, są strefy, gdzie można latać pod pewnymi warunkami i są takie, gdzie można latać swobodnie. Tytułem przykładu, jeżeli chcemy latać w strefie ruchu lotniskowego to musimy mieć zgodę zarządzającego strefą oraz spełnić warunki przez niego określone. Jeśli nasz lot ma się odbyć w strefie zakazanej (P – Prohibited) to musimy mieć zgodę zarządzającego obiektem objętym daną strefą. Jest również kategoria miejsc i obiektów, nad którymi ruch dronem jest zakazany np. porty morskie, lotnicze, obiekty wojskowe czy parki narodowe. Lot dronem nad nimi jest możliwy wyłącznie za zgodą zarządzającego i na określonych przez niego warunkach, a może być to np. zakaz fotografowania określonych obiektów, miejsc czy ludzi.

Czy brak odpowiedniego zezwolenia uniemożliwia dochodzenie roszczeń z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych operatora drona?

Bardzo ciekawe pytanie. Przyznam szczerze, że nie spotkałem się jeszcze z podobną sprawą. Moim zdaniem wszystko zależy od okoliczności, w jakich dojdzie do naruszenia autorskich prawa majątkowych operatora drona. Załóżmy, że operator drona zrobił określone zdjęcie w miejscu, w którym nie miał zgody na lot dronem. Zdjęcie to zostało umieszczone na blogu operatora drona. Zdjęcie to było na tyle ciekawe, że bez zgody operatora zostało skopiowane i umieszczone w jakimś czasopiśmie. W takim przypadku operator drona może dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia jego autorskich prawa majątkowych przez wydawcę czasopisma. Nie ma tutaj znaczenia czy miał zezwolenie na wykonanie lotu. Oczywiście złamał on przepisy prawa lotniczego, ale w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest twórcą tego zdjęcia, a samo zdjęcie jest utworem podlegającym ochronie. Na tym przykładzie widać ile problemów prawnych wiąże się z używaniem dronów.

Mam nadzieję, że ta rozmowa przybliżyła Ci nieco kwestię fotografii wykonywanych za pomocą drona. Jeśli jednak nadal masz wątpliwości dotyczące tej problematyki, pytaj śmiało poprzez formularz kontaktowy lub w komentarzu pod wpisem. 

 

 

Wizerunek część 2

Karolina Nowalska27 stycznia 2018Komentarze (0)

W ostatnim wpisie o wizerunku mówiłam o tym, czym wizerunek jest i kiedy jest wymagana zgoda na jego rozpowszechnianie. W dzisiejszym wpisie omówię, kiedy ta zgoda nie jest konieczna. 

Art. 81 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, że nie wymaga zezwolenia rozpowszechnianie wizerunku:

  1. osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

  2. osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. 

Czy przepis jest jasny? Posłużę się być może kuriozalnym stwierdzeniem, ale życie pokazało, że nie do końca.

Najpierw ustalmy kim jest osoba powszechnie znana? Tu przyjdzie nam z pomocą wyrok Sądu Najwyższego (I CSK 134/07). Według Sądu osobą powszechnie znaną jest ktoś, kto w sposób dorozumiany lub wprost godzi się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu. I dotyczy to zarówno aktorów, piosenkarzy, polityków, jak i też innych osób np. prowadzących działalność gospodarczą lub społeczną. Zaliczenie kogoś do grona osób powszechnie znanych za każdym razem będzie zależało od okoliczności sprawy, a wpływ na to będzie miało np. sprawowanie funkcji politycznych, społecznych i zawodowych czy popularność poza własnym środowiskiem.

Idąc dalej, utrwalony wizerunek musi mieć związek z pełnioną funkcją publiczną, a jego rozpowszechnienie powinno następować w celach informacyjnych.

Kolejnym przypadkiem, kiedy niewymagana jest zgoda na rozpowszechnianie wizerunku osób, zachodzi wtedy, gdy są oni jedynie szczegółem całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy impreza publiczna. Jeśli więc kogoś wizerunek ma charakter akcesoryjny dla całości obrazu jego rozpowszechnienie nie wymaga zgody.

Podstawy mamy, więc teraz możemy zastanowić się, czy np. rozpowszechnienie wizerunku modelki uczestniczącej w pokazie mody wymaga jej zgody czy też nie? Moim zdaniem nie, ponieważ modelka już wyraziła taką zgodę występując publicznie na wybiegu. To samo tyczy się sportowców występujących podczas zawodów sportowych. Mam tu jednak na myśli tylko wykorzystanie wizerunków w celach informacyjnych. Przy wykorzystaniu w celu komercyjnym zalecane jest uzyskanie zgody od zainteresowanego.

Ciekawa sytuacja zachodzi przy rozpowszechnianiu fotografii z aktów, ponieważ poprzez publikację tego typu zdjęć bez zgody osoby utrwalonej możemy narazić się na zarzut popełnienia przestępstwa z art. 191a kodeksu karnego, który stanowi:

§ 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia,podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Z wykładni leksykalnej wizerunku wynika, że musi on pozwalać na identyfikację człowieka tj. musi nosić cechę rozpoznawalności. Szerzej omawiałam tę kwestię w pierwszej części wpisu dotyczącego wizerunku. Istotną kwestią jest, czy owa rozpoznawalność zachodzi w mniejszym czy większym kręgu osób, choć moim zdaniem bezpieczniej jest założyć, że już rozpoznawalność w małym gronie osób wymaga zgody na rozpowszechnienie.

Mamy też powszechne już publikowanie na fanpage’ach przedszkoli czy żłobków fotografii dzieci uczestniczących w różnego rodzaju zajęciach czy wycieczkach. Daleka jestem od oceniania rodziców wyrażających zgodę na takie publikacje, jednak jak ze strony fotografa wygląda ta sytuacja? Częstą praktyką jest, że rodzic zapisujący dziecko do placówki wyraża zgodę na publikację zdjęć jego dziecka np. w Internecie, więc sprawa wydaje się rozwiązana. Gorzej, gdy temu rodzicowi „odwidzi się” zgoda albo będzie twierdził, że nie doczytał umowy. Zgodę może jak najbardziej cofnąć, wobec tego zdjęcie należałoby usunąć. Bezpiecznie jest również tworzyć galerie zdjęć na hasło dostępne tylko dla rodziców, chociaż i to nie rozwiązuje problemu. Warto pamiętać, że to rodzic lub opiekun dziecka ma tu jednak decydujące słowo. 

Jak zapewne masz świadomość nadchodzą zmiany w RODO. Myślisz, że będą Ciebie dotyczyć? Jak najbardziej, ponieważ wizerunek z imieniem i nazwiskiem osoby uwiecznionej łącznie stanowią dane osobowe podlegające ochronie. Temat RODO dotyczy również mnie, ponieważ prowadząc kancelarię adwokacką również przechowuję i wykorzystuję dane osobowe. Zmiany nakładać będą na nas nowe obowiązki pod rygorem sankcji finansowych, więc na pewno warto się z nimi zapoznać, dlatego wkrótce (czyli do maja, bo wówczas wchodzi w życie zmiana) przygotuję wpis o najważniejszych kwestiach wynikających z nadchodzącej rewolucji.